środa, 4 kwietnia 2007

LISTY. Dwanaście stacji Kasparusa


*Subject: * Dwanaście stacji Kasparusa

("Dwanaście stacji Kaspartusa" - reportaż zamieszczony w "Rejsach" - magazynie - dodatku do piątkowego wydania "Dziennika Bałtyckiego" - przyp. red.)Wspomnienia o Kasparusie
***
Na początku chciałabym wyjaśnić, że na artykuł o Kasparusie natrafiłam
przez przypadek. Znam tamte strony z opowieści mojej mamy oraz jej siostr. W
powyzszym artykule jeden z mieszkańców Kasparusa, p. Kaźmierczak, opowiada o
losach swoich i swojej rodziny. Wspomina wiele znanych naszej rodzinie
nazwisk, m.in. jego własne, a także p. Durau. Z dziećmi p. Duraua
przyjaźniła się moja mama. Tam chodziła do szkoły. Do dnia dzisiejszego
przechowuje tak wiele wspomnien o ludzkich losach, rodzinach tam
mieszkających, pamięta wiele faktów z czasów wojennych. Dlatego zwracam się
z serdeczną prośbą do autorów artykułu o Kasparusie, jak także do p.
Kaźmierczaka o - jeśli to tylko możliwe - odnalezienie jakiejkolwiek
informacji o mojej rodzinie, rodzinie Wejer z Kasparusa, Weronice i
Franciszku Wejer oraz ich dzieciach - Marii, Gertrudzie i mojej mamie
Weronice. To byłby dla mnie taki namacalny ślad, że moja mama z rodziną
naprawdę tam istniała i uczestniczyła w życiu mieszkańców Kasparusa. Także
moja mama może pomóc wnieść wiele wartościowych wspomnień do historii Jej
ukochanego Kasparusa. Jeśli zainteresowałoby to Panów Redaktorów, to
byłabym bardzo wdzieczna za jakąkolwiek informację i odpowiedź. Z góry
dziękuję, również w imieniu Mamy.
Joanna Lejkowska-Clark ----------

Subject: Kasparus

Witam!

Szanowny Panie. Piszę te słowa w imieniu mojej 85-letniej mamy, która jest trochę poirytowana wynurzeniami tego pana, który chwali się dobrą pamięcią (grubość desek itp.), a nie pamięta istotnych faktów z tamtych czasów. Ma chyba pamięć wybiórczą, która kreuje na bohaterów tamtych czasów swoją rodzinę i łupaszkowców (tacy wykształceni i mądrzy, nie byli źli, nosili Matkę Boską, to dlaczego mordowali ludzi!!.
Mama mieszkała we wsi Mermet i miała bliską rodzinę w Kasparusie, która znała tych... Jak ten pan ma dobrą pamięć, to powinien pamiętać z opowiadań ojca, kto był organizatorem strajku w szkole. Moja babcia brała udział w tym strajku i opowiedziała mojej mamie, kto organizował ten strajk - Franciszek Bukowski!
Franciszek Bukowski nie był sołtysem przed wojną, tylko większym gospodarzem. Po wojnie był wójtem, chyba, że był jeszcze inny Bukowski.
Wszyscy w Kasparusie wiedzieli, że Niemca zabili chłopcy ze wsi i musieli się ukrywać.
Niech pan Kazimierczak sobie przypomni, przecież ma dobrą pamięć, kto raptem zniknął ze wsi po tym morderstwie. Przecież tam mieszkał i wszyscy się znali.
Bukowskiego zabili ludzie Łupaszki i przykryli mchem w lesie, a dwa konie same przyszły do domu, ponieważ w tym czasie pracował w polu.
Cały rozdział XI jest niespójny i poplątany.
"Trzy dni później u ubowca znaleziono spis 30 osób....". Kto znalazł?
Jeżeli ubowiec miał te nazwiska, to jego obowiązkiem było sporządzenie czegoś na kształt raportu, donosu, w tej sprawie do milicji i nie musiał się posiłkować innymi. W Mermecie też organizowali zabawę i nikt na nikogo nie donosił, ponieważ wszyscy wiedzieli, że jest to robione pod przymusem, więc wątpliwa jest ta teza, którą chce udowodnić ten pan.
Na jakiej podstawie oskarża Bukowskiego o sporządzenie donosu? Jeżeli nie ma niezbitego dowodu, to nie powinien rzucać oszczerstw na człowieka, który nie żyje i nie może się bronić.
Może pan Kazimierczak chce załatwić jakieś zadawnione animozje, porachunki, bo jak pan pisze , domagał się publikacji swoich wspomnień.
Panie Kazimierczak! Więcej skromności i rzetelności w opisywaniu historii, ponieważ jeszcze żyją ludzie, którzy doskonale pamiętają tamte czasy, a wybielanie bandytów, morderców od Łupaszki jest żenujące. Idąc pana Kazimierczaka tokiem wynurzeń może ktoś się znajdzie i w trybie przypuszczającym napisze, że prawdopodobnie Kazimierczak "sprzedał" łupaszkowcom ubeka i Bukowskiego, a może jeszcze innych...
W tym tekście jest więcej nieścisłości, które wypaczają wiedzę o tamtych czasach i ludziach.
Pozdrawiam w imieniu mamy
Janusz W.

Dzień dobry, Panie Redaktorze,
Z wielką "zadumą" przeczytałem Pana artykuł dotyczący wspomnień Pana
Stanisława Każmierczaka. Być może Pan Stanisław pamięta głośną sprawę
dotyczącą rozebrania w 1939 stojącego na granicy z Wolnym Miastem kościółka pw.św. Józefa,w Kolibkach.Aktualnie teren przed stacją CPN w pasie rozdzielającym jezdnię, przy cmentarzu. Po wkroczeniu w 1939 Niemcy zmusili Kaszubów do jego rozebrania, a następnie w swoim stylu
zrobili z tego wielką kampanię propagandową, oczywiście przeciwko
Polakom. Kościółek jest aktualnie tematem wielu opracowań, staram się
różne wątki łączyć, tworząc grupę badaczy naukowców, architektów, którzy
już podjęli prace nad tym, jakby nie było również z historycznego
punktu widzenia, bardzo ciekawym obiektem. Będę wdzięczny za pomoc w
uzyskaniu odpowiedzi, gdyż sądzę, że utrzymuje Pan kontakt z Panem
SK..Licząc na możliwość podjęcia dalszej współpracy, będę wdzięczny za
odpowiedź
Łączę wyrazy szacunku
Zbigniew Z.

Odpowiedź
Witam.
Bardzo ciekawa sprawa. Zapytam o ten kościółek pana Kaźmierczaka.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz Majewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz