niedziela, 30 stycznia 2011

"Klonówka - obszar magiczny" - historia bez końca

"Proszę o Pana konkluzję" - pisze w e-mailu Katarzyna Samuła (Rudowska). E-maile dotyczą tego, co pozostało w pamięci, dokumentach i albumach na temat dworku w Klonówce. Pani Katarzyna zwróciła się do mnie jako do współautora książeczki "Klonówka - obszar magiczny" (napisałem ją z historykiem Januszem Marszalcem). Zamieszczam tę korespondencję i nadesłane fotografie sądząc, że sprowokuje to inne osoby do nadesłania materiałów ze swoich zbiorów. Rekonstrukcja dramatycznej historii Klonówki, uściślając dworu i majątku Rudowskich, przypomina mozolne układanie puzzli, z tą wszakże świadomością, że i tak ich większa część na zawsze przepadła. Więc - w konkluzji: konkluzji w tej historii nigdy nie będzie.




Szanowny Panie!
Jestem wnuczką Wacława Rudowskiego z Klonówki i z wielką przyjemnością (a ciekawością jeszcze większą) czytam Pańskie publikacje dotyczące rodziny Rudowskich, Kalksteinów, Klonówki i powiązanych wydarzeniach.

Jestem w posiadaniu Rocznika Muzealnego RYDWAN Nr 5/2010 wyd. Muzeum Ziemi Kociewskiej. Przeczytałam z zaciekawieniem wspomnienie prof. Adama Linsenbartha "Historia pewnej fotografii" i znalazłam tam wzmianki o Janinie i Wacławie Rudowskich. Babcię Janinę znalazłam na kilku fotografiach, również w tekście Wiesława Gogana "Pluton trębaczy 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich". Zdjęć tych nie znałam, więc moja ciekawość była tym większa. Co do Dziadka Wacława to chciałabym sprostować: na fotografii na str. 173 Wacław Rudowski stoi w górnym rzędzie czwarty od lewej, a nie trzeci, jak jest w tekście na str. 185. Gdzie ewentualnie miałabym takie sprostowanie wysyłać ? A może Pan mógłby to odpowiednio przekierować?

Mam serdeczną prośbę: gdyby były dostępne inne materiały na temat historii Klonówki, Kalksteinów czy Rudowskich, bardzo proszę o informację, jak je zdobyć.
Czy książeczka "Klonówka - obszar magiczny" jeszcze jest dostępna w księgarni w Starogardzie? Ja mam wydanie sprzed paru lat. Pytam w imieniu innych członków rodziny. A może odnalazł Pan jakieś inne materiały w archiwach i będzie jakiś ciąg dalszy?

Przypadkowo udało mi się niedawno uzyskać kilka zeskanowanych zdjęć z Klonówki z lipca 1936 roku. Na większości z nich są osoby, ale też widoczny jest dwór i Wierzyca przepływająca przez park. Gdyby był Pan zainteresowany, to bardzo proszę o kontakt (tu adres e-mail)

Pozdrawiam serdecznie.

Katarzyna Samuła (córka Andrzeja Rudowskiego, wnuczka Wacława)
Gdańsk

PS. Dołączam pozdrowienia od mojego stryjecznego brata - Huberta Rudowskiego (syna Michała, wnuka Wacława).

Witam Pani Katarzyno.

Książeczka "Klonówka obszar magiczny" została już tylko u mnie - kilkanaście egzemplarzy. Powinienem ją zdigitalizować i dać w portalu w PDF-ie, bo widzę w "goglach", że wszystkie materiały dotyczące Rudowskich i Kalksteinów cieszą bardzo dużym zainteresowaniem.

Część materiału - m.in. wywiad z Michałem Rudowskim oraz reportaż o
Gołuńskim - wydrukowałem w znacznie większym objętościowo swoim tytule
"Oj, oj, Ojczyźnie" - drugim tomie "Przeplotni".

Uratowałem też w dużej mierze to, co było zapisane w klonówkowskiej
kronice szkolnej. Tekst znajduje się w moim portalu, a sama kronika
zginęła, tzn. zachodzi domniemanie, że ją ukradziono (jak zresztą wiele
innych kronik w zlikwidowanych tu małych szkołach).

Trudno mi obecnie coś dodatkowo zdobyć. Czas zabiera ludzi, a z nimi ich
wspomnienia. Przez Klonówkę przejeżdżam rzadko, a to z uwagi, że nie
mogę patrzeć na barbarzyństwo w dziedzinie architektury, jakie dokonuje
się na naszych wsiach. Nawet jeżeli dotyczy to starych kompleksów
gospodarczych.

Ostatnio pracuję m.in. z młodzieżą w Ognisku Pracy Pozaszkolnej - kółko
dziennikarskie. Agatka Borowiak napisała ciekawy reportażyk o
Rudnopolu i Nejmusach. Zdobyła do nich fotki z okresu
okupacji. Materiał może Pani przejrzeć pod zakładką Młodzi-STG.

Sprostować powinni wydawcy. Ja mógłbym na to zrobić łatwo, gdyby dano mi
ten rocznik w formie elektronicznej. W formie papierowej można tylko
wydać erratę.

Oczywiście skanami zdjęć jestem bardzo zainteresowany. Dla mnie takie
zdjęcia to za każdym razem odkrycie i wzruszenie, bo przecież widzę z
zdjęciu coś lub kogoś, kogo opisywałem.

Nie wiem, czy to było na moim spotkaniu autorskim w Starym Ratuszu w
Gdańsku, czy na innym spotkaniu Kociewiaków w tymże obiekcie, ale ktoś
mi pokazywał stare fotki z Klonówki. Dziś żałuje, że straciłem ten kontakt.

Serdecznie pozdrawiam Panią i Pana Huberta Rudowskiego.

Tadeusz Majewski


Szanowny Panie!
W załączniku przesyłam pierwszą partię zdjęć z Klonówki. Przyznaję szczerze, że nie wiem, czy jest sens wysyłania niektórych pozostałych zdjęć, ponieważ są na nich w większości osoby mi nieznane. A może przez porównania można byłoby chociaż część ich zidentyfikować?
Oczywiście jest potwierdzenie na tych zdjęciach, że latem Klonówka gościła większą ilość osób z miasta, młodzież uczącą się lub studiującą, krewnych i znajomych, wszystkich chętnie korzystających z uroków natury.
Zdjęcia dostałam od syna gościa klonówkowskiego z 1936r. i niestety on nie zachował wspomnień matki.
Oczywiście dziadków i rodzeństwo mojego ojca poznaję.

Proszę o Pana konkluzję.
Serdecznie pozdrawiam.
Katarzyna Samuła (Rudowska)

PS - na zdjęciu na kajaku z wiosłem w ręku Hanna Rudowska, na zdjęciu obok na schodach siedzi mój ojciec Andrzej (tu 14-letni) (pozostałych 4 osób nie rozpoznaję), poniżej Michał z psem.

ZDJĘCIA














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz