środa, 4 lutego 2004

Ostry sezon grzewczy

Tegoroczne śnieżyce i przede wszystkim niskie temperatury zwiększają koszty ogrzewania. Na wsi zima jest o wiele bardziej uciążliwa niż w mieście. Ogrzewanie też jest tylko zależne od właściciela budynku. Postanowiliśmy sprawdzić w Osieku, jakie istnieją sposoby ogrzewania i ile kosztuje taki okres grzewczy

Drewnem najtaniej

Najwięcej domów jest tutaj ogrzewanych piecem CO na węgiel, koks i drewno. Właścicielami tak ogrzewanego budynku są m.in. Danuta i Cezary Dąbrowscy. Mieszkają wraz ze swoim 5-letnim synkiem Maćkiem w wybudowanym przez siebie 11 lat temu domu jednorodzinnym o powierzchni użytkowej 110 m2. Znajduje się tu 5 pokoi, kuchnia i 2 łazienki. Dąbrowscy od samego początku ogrzewają całość piecem wykonanym na zamówienie, zakupionym 11 lat temu. Dom nie jest ocieplony, ma jedynie wymienione okna na drewniane, z zespoloną podwójną szybą oraz dwa lata temu wymienione blaszane duże kaloryfery na lepsze, mniejsze - PURMO.

Dąbrowscy opalają dom tylko drewnem. - Ale jest to twarde drewno: dąb, buk, grab, brzoza. W tym roku mimo groźniejszej zimy, spalamy drewna mniej. Jest to skutek wymiany okien. Kiedyś spalaliśmy 40 m3, a w tym roku szacujemy, że zmieścimy się w 30. Temperatura u nas waha się od 22 do 25 stopni. Nam opalanie drewnem bardziej się opłaca, jest tańsze. Mąż Czarek często sam wycina w lesie drzewo, brat zwozi własnym transportem, a Czarek również sam przygotowuje drewno na opał - piłuje, rozdrabnia.

Właśnie ta męża praca i pomoc brata obniża w dużej mierze koszt opału. Wynosi on na cały okres grzewczy około 1500 zł. Poza tym popiół drzewny wykorzystujemy jako nawóz w ogrodzie, czego nie można robić z popiołem po węglu. Może jest jeden mankament. Palenie drewnem jest bardziej uciążliwe. Trzeba po prostu częściej schodzić do kotłowni podkładać... Marzy mi się porządne ocieplenie budynku i wymiana pieca na uniwersalny - na miał węglowy, koks, węgiel i drewno. Niestety, muszę poczekać ze względu na koszta.

Węgla nie kupujemy

Helena Cejrowska wraz z dwoma synami - Piotrem, stolarzem i Pawłem, gimnazjalistą mieszka w tzw. klocku gierkowskim postawionym 28 lat temu. Jego powierzchnia wynosi 110 m2 i całość jest ogrzewana. Piec c.o. zakupiony został przed 5 laty w Stężycy. - Wielu osieczaków ma ten typ pieca. My ogrzewamy dom tylko drewnem. Syn jest stolarzem, więc spalamy wszystkie resztki, poza tym kupujemy drewno z tartaku. Brat mi przywiezie, zatem transport mam za darmo. Koszt całego okresu grzewczego wynosi trochę ponad 500 zł.

Węgla nie kupujemy w ogóle. Często handlarze zatrzymują się ciężarówkami wypełnionymi węglem przed domami i pytają, czy potrzebujemy. Odpowiadam, że każdy mieszkaniec potrzebuje, ale jest stanowczo za drogi. Ja te pieniądze, które miałabym wydać na węgiel, wolę przeznaczyć na ocieplenie budynku. Każdy pokój ociepliliśmy od wewnątrz styropianem i płytą gipsową. Wymieniliśmy okna na plastikowe. Chłopcy sami montowali, byle taniej... Ja jestem chora, jak zbliża się zima. Żal mi, że tyle pieniędzy idzie z dymem. Wczoraj byłam u szwagierki w Starogardzie. Jak oni tam mają ciepło... Marzy mi się ocieplenie całego domu na zewnątrz i wymiana pieca na nowy..

Węglem i drewnem, i marzenia

W podobnym klocku, wybudowanym 30 lat temu, ale o powierzchni użytkowej 130 m2, mieszka też Olga Kowalska. Dzieci dorosły, wyprowadziły się do miasta, została sama. Ogrzewa całość, na którą składa się hol, 5 sporych pokoi, kuchnia, łazienka i w.c. Piec c.o., przystosowany do spalenia drewna, węgla i koksu, wymieniany przed 5 laty, ponoć jest dobry. Dom nie jest ocieplony. Wymienione są jedynie okna na plastikowe i to nie wszystkie.

- Generalnie w mieszkaniu jest chłodno. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ilość spalanego opału i to porządnego: 6 ton węgla, którego cena za tonę wynosi prawie 500 zł, plus 5 metrów drewna na rozpałkę. Jest to wydatek rzędu 3200 złotych. Marzenia? Przebudować dom, obniżyć go i porządnie ocieplić, a potem piec z regulatorem temperatury, niekoniecznie na olej; może być na miał węglowy.

Miałem. Jaka wygoda!

Taki właśnie piec posiadają Alicja i Grzegorz Zielińscy, którzy nadbudowali sobie piętro nad domem rodziców przy ul. Partyzantów. Wprowadzili się do własnego mieszkania w listopadzie, a zatem jest to dla nich pierwszy okres grzewczy. Zielińscy ocieplili dobudowaną część, wmontowali plastikowe okna i postanowili nie oszczędzać na instalacji grzewczej. Piec na miał zakupili w Barczewie za 2700 zł, konwektory i miedziane rurki.

W mieszkaniu jest gorąco - 28 stopni (można pożądaną temperaturę ustawiać). Koszt ogrzewania jednego sezonu w przybliżeniu wyniesie 2500 zł, bo tona miału kosztuje 250 zł. - A jaka przy tym wygoda. Przychodzimy do mieszkania, gdzie ciepło i ciepła woda. Jak zajmowałam poprzednie mieszkanie, musiałam rozpalić pod płytą, żeby mieć ciepłą wodę, poza tym paliłam w trzech piecach. Teraz dopiero mam wygodę, chce się żyć - mówi pani Ala.

Olej to luksus

Piece na olej opałowy to luksus. Kotłownia przypomina laboratorium, tak czyściutko. Taki piec zakupili za 6 tys. zł (całość ze osprzętem wyniosła około 10 tys.) właściciele domu o powierzchni 200 m2, zbudowanego nową technologią, gdzie podstawowym budulcem jest beton na bazie keramzytu, Teresa i Leszek Maślińscy z Wycinek. - Mamy ogrzewanie podłogowe. Koszt okresu grzewczego wraz z ciepłą wodą wyniesie w tym roku około 3 tys. zł - informuje właściciel.

Też olejem

Również piec na olej opałowy posiadają Elżbieta i Krzysztof Walisiakowie. Państwo ci odziedziczyli przed 10 laty piętrowy dom. Dokonali remontu między innymi po to, aby obniżyć koszta ogrzewania. Ocieplili dach (10 cm warstwa styropianu plus folia termozgrzewalna) i wymienili okna na plastikowe. Z istniejących w budynku pieców kaflowych zachowali tylko jeden na wszelki wypadek. Instalacja grzewcza zrobiona została solidnie - miedziane rury, konwektory, 2 zbiorniki po 1000 l i piec marki GAZDOM.

- Ogrzewamy nasze mieszkanie o powierzchni 100 m2 czwarty sezon. - W pierwszym sezonie spaliliśmy oleju tylko za 2500 zł, bo zima była lekka, potem już za 4500. Teraz jest środek zimy, a już poszło z dymem 3000 zł. To jest naprawdę wygoda, niestety, trzeba za nią sporo płacić.

Nie maj jak kaflowe

- Nie ma jak piece kaflowe. Mój chłop tak się wygrzał, że wyleczył sobie korzonki - mówi jedna z kupujących w sklepie pań. Jerzy Motykowski z Wycinek, właściciel domu po rodzicach (100 m2), też może coś na ten temat powiedzieć. - Palimy w piecach drewnem, węgiel jest za drogi. Trochę mamy ze swojego lasu, do leśnego się idzie, czuby i to co leży po wyrębie pozbiera się za psi grosz, tylko że walny roboty kosztuje. Dwaj chłopcy są bez roboty, więc robią w lesie przy drewnie, starają się o opał. Palimy w trzech piecach, w kuchni, no i parownik. Spalimy 50 m3. Dom ma 50 lat, jest nieocieplony, okna tradycyjne... Jak się w totolotka wygra, to się postawi nową chałupę...

Drewnem w trzech piecach

Państwo Halina i Mieczysław Krzywińscy są właścicielami dwurodzinnego ponad 100-letniego murowanego domu przy ul. Partyzantów. Sukcesywnie dokonują remontów, jako że pan Mietek jest przysłowiową "złotą rączką". Ostatnio wymienili okna z podwójną szybą, od wewnątrz ocieplili płytą regipsową i cekolem. Palą codziennie w 3 piecach, opalają trzy pokoje. Piece są porządne, nowe.

Temperatura w pomieszczeniach dochodzi do 28 stopni. - Opalamy mieszkanie tylko drewnem. Potrzebujemy 40 m3. Wykupujemy od leśniczego asygnatę, a wtedy mąż, syn i brat udają się na wyrąb i zorgują - gałęzie, przecinka, czuby, a potem sporo jeszcze pracy w domu. - piła tarczowa i siekiera idą w ruch. Dużo roboty, ale jest dużo taniej. Z przywózką wyniesie to nas około 500 zł. W zeszłym roku kupiłam trochę węgla, ale w tym roku chłopacy postarali się o taką ilość drewna, że nie muszę nic kupować.

Aż dziw, że w Osieku tak wielu ludzi opala mieszkania drewnem, przecież do lasu jest kawałek. Wyobrażamy sobie, jak ma się sprawa w mniejszych wsiach usytuowanych prawie w lesie. Pewnie w takim Trzebiechowie, Radogoszczu, Skórzennie, Łubach, Kasparusie węgla nikt nie widzi.


Teresa Wódkowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz