środa, 2 listopada 2005

Eugeniusz Cherek - "Pamięć nigdy nie umiera" - epitafium parafii Bobowo

Parafia Bobowo, podobnie jak pobliska parafia Dąbrówka, za kilka dni będzie miała szczególne epitafium - księgę zmarłych pochowanych na miejscowym cmentarzu

Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Dąbrówce (gmina Starogard) ma takie epitafium już od dwóch lat. Zostało ono opracowane przez Eugeniusza Cherka - mieszkańca Dąbrówki, fotografa, lokalnego dziejopisa. Książeczka zawiera około 1500 nazwisk osób pochowanych na przykościelnym cmentarzu w latach 1884 - 2004. Pozycja ta spotkała się z dużym zainteresowaniem mieszkańców wsi oraz osób związanych z tą miejsowością. Teraz Cherek kończy opracowanie podobnej książeczki o parafii św. Wojciecha w Bobowie. Tytuł tego epitafium - "Pamięć nigdy nie umiera".



Prace Leszka Ćwiklińskiego

Zbierając materiały Cherek zetknął się z niezwykłymi pracami na temat bobowskiej parafii i parafii okolicznych autorstwa Leszka Ćwiklińskiego. W kilkunastu wielkich tomach pan Leszek przetłumaczył z łaciny notki z tutejszych ksiąg parafilnych dotyczące zdarzeń sięgających aż połowy XVII wieku. Jeden z tomów zawiera starannie opracowane drzewa geneologiczne tutejszych rodów - między innymi Ćwiklińskich, Sikorów, Jańców, Gussmannów, Błędzkich, Chojnackich, Szarowskich. - Leszek Ćwikliński, urodzony w Starogardzie, obecnie mieszkający w Koszalinie, zebrał ten cały ogromny materiał tworząc własne drzewo geneologiczne.

Z aparatem w archiwach

Żeby zebrać materiał drzewa genealogicznego swojego rodu i rodów, które były z nim skoligacone, Ćwikliński dużo czasu spędził w archiwach. Fotografował tam strona po stronie spisane po łacinie księgi parafialne. W domu zgrał te zdjęcia do komputera i zaczął każdą ze stron odczytywać i tłumaczyć na jezyk polski. Księgi takie zawierają mnóstwo informacji - o chrztach (nazwiska krzestnych), ślubach (nazwiska świadków), zgonach (i ich przyczynach).

Są też podane nazwiska duchownych dających np. chrzest, ślub czy prowadzących ceremonię pogrzebową i informacje o zawodach, imiona ich ojców itp. To wszystko Ćwikliński przekładał z łaciny na język polski i robił w odpowiednim programie komputerowym zestawienie - rok po roku, data po dacie. Można sobie wyobrazić, jaka to była mrówcza praca.

Kilkanaście tomów historii

W ten sposób powstało kilkanaście tomów historii parafii Bobow, Pączewo, Grabowo, Czarnylas, Skórcz, Jabłowo. Powstał ogromny, uporządkowany spis zdarzeń parafialnych, między innymi zgonów - tzn. spis nazwisk kilkudziesięciu tysięcy zmarłych, pochowanych na cmentarzach wyżej wymienionych parafii. Materiał ten został wydrukowany na drukarce i również nagrany na płyty DVD. Oczywiście może on być niezwykle cennym materiałem źródłowym dla historyków zajmujących się badaniem tych miejscowości.

Chrzty, śluby, zgony...

Podajemy przykłady przetłumaczonych przez Ćwiklińskiego z łaciny notatek sporządzonych przez proboszcza w XVIII wieku.
O chrzcinach: "1720 r. Ten sam (proboszcz pisze o sobie - przyp. red.), ochrzciłem Józefa 21 marca, prawowitych małżonkówStanisława Ćwiklińskiego i Elżbiety. Chrzestni Jan... z Wysokiej i Teresa Sykowska (?) z Bobowa."



O ślubie: "Dąbrówka (wówczas administrowana przez księdza z Bobowa - przyp. red.): Rok 1782. Ten sam, który wyżej, dnia 28 stycznia, wygłosiwszy trzykrotnie zapowiedzi we mszy parafialnej (suma) uroczyście, żadną dotknięty przeszkodą kanoniczną Wojciecha Ćwiklińskiego z Dąbrówki (kawalera, wolnego?) i Barbarę Choynaczczankę, pannę, pełną obustronną zgodę wyrażoną słowami do sakramentalnego małżeństwa przygotowałem i uroczyście zaślubiłem. Świadkowie: Andrzej Ossowski z Wysokiej i Jakub Ćwikliński z Dąbrówki."
O śmierci tejże Barbary: "Barbara Ćwiklińska z d. Chojnacka zmarła jako wdowa w 1827 r. w Dąbrówce w wieku 71 lat."

Od 1670 roku

- Pisząc w tym roku książkę "Pamięć nigdy nie umiera" o parafii Bobowo korzystałem z tej monumentalnej pracy Ćwiklińskiego - mówi Eugeniusz Cherek. - Z wielkim zainteresowaniem wczytywałem się zwłaszcza w te strony ksiąg, które dotyczą lat najstarszych, notatek sporządzonych przez proboszczów w roku 1670.

Księgi parafialne z wcześniejszych okresów prawdopodobnie zostały zniszczone przez Szwedów i już głębiej w czasie nie da się zejść. Mamy na tych pierwszych stronach ksiąg parafialnych takie nazwiska, jak: Ogrodnik Kostrzewa, Kowal, Skowronek, Kur, Budnik, Reszka, Grabowski, Chojnacki, Frost, Górski, Ćwikliński. Nazwiska znane i dzisiaj w Dąbrówce czy Bobowie. Zdecydowana większość nazwisk w tych księgach z tamtego okresu to nazwiska polskie.

Inne źródła

- Ta praca bardzo mi się przydała do mojego, tym razem bobowskiego epitafium - ciągnie Cherek. - Na jej podstawie ułożyłem listę około 1500 zmarłych pochowanych na bobowskim cmentarzu w okresie ostatnich 70 lat. Do listy informacji zebranych przez Ćwiklińskiego dodałem nazwiska zmarłych w czasie wojen (w tym okresie nie ma w księgach parafialnych wpisów lub są bardzo nieliczne). Można więc powiedzieć, że moja lista, dotycząca 70-lecia - jest prawie kompletna. Opracowałem też krótkie notki o ważniejszych osobach. Tutaj korzystałem także z przedwojennej "Polskiej książki adresowej", ksiąg z Urzędu Stanu Cywilnego i kilku innych dzieł.

Kto był kim

Niejednokrotnie opracowanie krótkiej notki na temat jakiejś postaci zajmowało autorowi epitafium łądmych parę godzin. Taki na przykład Wincenty Fergon. Żeby zrobić o nim notatkę, którą przedrukowujemy niżej, trzeba było prześledzić nawet kilkanaście źródeł.
"15 grudnia 1972 roku zmarł 92-letni Wincenty Fergon ze Smoląga. 8 listopada 1903 roku zawarł związek małżeński z 18-letnią Bernadetą Ryskowską z Grabówca. Wspólnie wychowali 7 dzieci. Wincenty przez długie lata był stangretem powożącym bryczką u właściciela majątku ziemskiego na Smolągu Franciszka Chudzińskiego."

Pamięć umiera wolniej

W tytule książeczki - "Pamięć nigdy nie umiera" - jest sporo przesady. Oczywiście i pamięc, jak ludzie, umiera. Czasami nawet prędko. Niemniej dzięki epitafiom Eugeniusza Cherka można sobie ją odświeżyć. Wtedy pamięć umierać będzie wolniej.
Tadeusz Majewski

Zdjęcia
1. Dwaj badacze przeszłości - Leszek Ćwikliński i Eugeniusz Cherek w Dabrówce. Repr. Tadeusz Majewski
2. Takie strony, spisane po łacinie, przetłumaczył Leszek Ćwikliński. Potem uporządkował w kilkunastu tomach informacje. Fot. Tadeusz Majewski

Więcej w magazynie Kociewiak - piątkowy dodatek do Dziennika Bałtyckiego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz