środa, 3 października 2007

Jesienny bieg dla przyjemności

SKÓRCZ. W Sobotę odbyły się tu jesienne zawody

Jesienny bieg dla przyjemności

Ta nie tylko sportowa impreza składała się z dwóch części.
Kilka słów o części pierwszej. Było nią to, co zostało ze słynnego jeszcze nie tak dawno w Polsce Memoriału Rzutów Lekkoatletycznych Sławomira Zieleniewskiego, kiedyś czołowego szkoleniowca, rektora AWF Gdańsku, trenera kadry narodowej w rzutach (m.in. trenera Władysława Komara).
To właśnie w Skórczu 5 lat po śmierci Zieleniewskiego odbyły się pierwsze zawody na jego cześć. Pomysłodawcą imprezy był Ryszard Różycki, kiedyś młociarz, a potem trener świetnych młociarzy w Skórczu i trener kadry juniorów.
- W pierwszym memoriale rzutów startowała czołówka polskich miotaczy, m. in. Kamila Skolimowska i Szymon Ziółkowski - wspomina "menago" wszystkich trenerów z grodu szpaka Zygfryd Anhalt. - Tych dwoje dwa tygodnie po skórzeckim memoriale zdobyło złote medale olimpijskie w rzucie młotem w Sydney. Przyjeżdżali później na inne memoriały.
W tym roku ze względów organizacyjnych i finansowych impreza musiała odbyć się w innej i szczuplejszej formie.
Przyjechali weterani - miotacze. We wszystkich konkurencjach rzutowych startowało ich około pięćdziesięciu. Przybyli z Warszawy, Poznania i Krakowa, nie mówiąc o Pomorzu. Medaliści mistrzostw świata i Europy, a wśród nich Andrzej Semborowski - mistrz świata weteranów. Poza konkursem startował czołowy młociarz Polski Maciej Połyszko (jego najlepszy tegoroczny wynik wynosi 75, 24 m).
Szkoda, rozmyślaliśmy sobie patrząc na tę przygasającą imprezę, że idzie to w takim kierunku. Ile mamy takich zdarzeń, które przyciągają do naszego powiatu ludzi z zewnątrz, nieraz z bardzo daleka... Gospel, tenże memoriał rzutów i... tu dostajemy zadyszki. Większość imprez - jak tak się zastanowić - jest robiona przez nas dla nas. Z okrzykiem "promocja!" oczywiście.
Przy okazji Zygfryd Anhalt - za pośrednictwem naszej gazety - dziękuje bankowi Spółdzielczemu w Skórczu za udostępnienie miejsc noclegowych w swojej filii w Osieku.
Druga część imprezy była związana z akcją, jaką ogłosiła "Gazeta Wyborcza" pod nazwą "Cała Polska biega".
- Skórcz słynie z biegaczy - przypomina Anhalt. - Przecież u nas mieszka Grzegorz Gajdus, najlepszy maratończyk w historii polskiego maratonu. U nas trenowała też Dominika Główczewska, córka byłego mistrza Polski w biegu na 800 m Henryka Główczewskiego. Dziewczyna w tym roku pobiła wszystkie swoje rekordy życiowe i zajęła szóste miejsce w Europie na młodzieżowych mistrzostwach w biegach.
Trudno się dziwić, że w tym miasteczku na linii startowej na stadionie stanęło prawie 300 osób, z czego większość z tego usportowionego miasteczka i równie usportowionej gminy Skórcz (prawie komplet ze szkoły w Mirotkach i sporo ze szkoły w Pączewie). Na mecie nie było miejsc, ale każdy dostał nagrodę - loda, zafundowanego przez Iglotex.
Bieg prowadzili zawodnicy, którzy przed dwoma tygodniami udanie reprezentowali Skórcz w małym maratonie w Pile oraz prezesi klubu Sławomir Flissikowski i Janusz Wódkowski.
Honorowym starterem była mistrzyni Polski juniorek i seniorek w strzelaniu do rzutków oraz uczestniczka wielu zawodów na terenie Europy i świata Joanna Włodarczyk.
Tadeusz Majewski, Beata Włoch

1. Arek Zając i jego grupa biegaczy. Fot. Tadeusz Majewski
2. Prowadzący imprezę Zygfryd Anhalt zapowiada, kto będzie starterem biegu. Fot. Tadeusz Majewski
3. I jest - honorowy starter, a raczej starterka - Joanna Włodarczyk. Fot. Beata Włoch
4. Start. W pierwszym szeregu biegną też starsi. Fot. Tadeusz Majewski
5. Za pierwszym szeregiem od razu tłok. Niby nie po miejsca, ale nogi chcą walczyć. Fot. Tadeusz Majewski

Za piątkowym wydaniem Dziennika Bałtyckiego












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz