sobota, 31 maja 2008

Kaliska Show - lata 60. Scenariusz

Najgorzej, jak zespół - w tym wypadku fenomenalny Zespół Kaliska Super Show (jak go sobie nazywam) - występuje w gminie sąsiedniej. Człowiek się zastanawia, czy umieścić materiał na stronie w tym wypadku gminy Zblewo, czy gminy Kaliska. Aż w końcu czas mija i nie ma ani tu, ani tam. Podjąłem jednak decyzję i wrzucam kilka fotek z tamtego występu do gminy Kaliska... Przy okazji daję scenariusz do I spektaklu zespołu pt. "Lata 60"... Danka Zaremba ma naprawdę talent literacki...


Narrator: Działo się to całkiem niedawno temu w niewielkim państwie położonym w samym sercu Europy. Panowały tam rządy komunistycznych władców: Wiesława G. i Józefa C. A w dali czuło się tuż za plecami oddech Wołodi Ilicza.
Po ulicach jeździły autobusy w kształcie ogórków, berecik z antenką wraz z podkoszulką stanowił strój przodującej siły narodu, budka z piwem w godzinach pracy gromadziła męską część przodowników pracy, a popularny wierszyk "Czy się stoi, czy się leży".. (tu wstawiano odpowiednią kwotę w zależności od okresu historycznego) się należy" uzasadniał prawo do pobierania wynagrodzenia w państwowych zakładach pracy.

W tym czasie też na scenie muzycznej pojawiły się różne zespoły oraz zaczęły wschodzić nowe gwiazdy polskiej piosenki. Dziewczyny marzyły o księciu z bajki, który obdaruje je wyjątkową miłością i zabierze w daleką bajkową podróż.
Małgosia Pozorska - "Mały Książę"

Narrator: Tuż za wschodnią granicą rozpościerało swoje terytorium ogromne państwo, które obdarowywało w tamtych czasach naszych małolatów miesięcznikiem wydawanym w języku rosyjskim pod nazwą "Wiesołyje Kartinki". Pisemko to zawierało obrazki i krótkie teksty o pionierach, konsomole, bajkalsko-amurskiej magistrali, kosmonautach i rakietach z serii Sojuz. Taką to rakietą 16 czerwca 1963 roku wybrała się w podróż na powitanie nieba Walentyna Tierieszkowa.
Filipinki - "Wala twist" - śpiewają na scenie na tle nieba.

Narrator: Twist wylansowany przez polski zespół "Filipinek" stał się w tamtych czasach jedną z bardziej popularnych piosenek. Lud kupował wówczas pocztówki dźwiękowe, które były podstawowym nośnikiem modnych dźwięków. Zadziwiająca była też szybkość działania fonograficznych piratów, którzy potrafili wydać na pocztówce modny kawałek w dzień po sesji nagraniowej w radio. Tak więc z radości niejednemu młodemu człowiekowi serduszko biło nie tylko w rytmie twista. (zmiana obrazu na serce)
Anita Jurczyk - "Serduszko puka w rytmie cha-cha"

Narrator: Do naszych portów w tym czasie zawijały statki z cytrusami z Kuby oraz z zaopatrzeniem dla Pewexu lub Baltony - były to sklepy z kolorowymi towarami za twardą walutą i fikcyjne pieniądze - bony. Warto też wspomnieć, że ówczesna Baltona była największym konkurentem Pewexu. Jej symbolem był marynarz niosący zagraniczne towary.
- Oktawian Zaremba - "10 w skali Beauforta

Narrator: A kiedy nadchodziło kolejne upalne lato lat 60., prominenci oraz niektórzy ludzie pracy ruszali do Bułgarii - krainy wakacyjnego szczęścia. Ci ostatni albo nie dojadali przez cały rok, albo jechali tam w nagrodę wytypowani przez związki zawodowe lub komórkę partyjną. Po powrocie często słyszeli jedno pytanie.
Darek Kwiatkowski "Powiedz stary gdzieś ty był"

Narrator: Jedną z fajnych form wakacyjnego podróżowania młodzieży był popularny autostop. Jeździło się wtedy dość bezpiecznie żukiem na pace, skarpetą czyli syrenką, która była owocem polskiej myśli technicznej lat 60., Warszawą, byle nie czarną Wołgą, postrachem młodego pokolenia podsycanym wypowiedziami rodziców (jak będziesz niegrzeczny, zabierze cię Czarna Wołga). Jej współczesnym echem był diabeł w czarnej limuzynie, który wg pogłosek miał krążyć po okolicy i zabijać przechodniów pytając o godzinę.
Marta Smolińska i zespół Teresy B. "Autostop" - występ na scenie i schodach.

Narrator: Podczas lata oazą miejskich ulic były saturatory, w których podawana była czysta woda lub z sokiem, w szklankach mytych w zmechanizowany sposób przez fachową obsługę w białych fartuchach. W sklepach często podczas kanikuły pojawiała się tajemnicza wywieszka z napisem "Remanent". Nabierało to cech mistycznych ponieważ w czasie trwającego często kilkutygodniowego remanentu kontrolowano ilość towaru przy braku jakiegokolwiek towaru. Bywało, że w sklepach "rzucano" mięso, pralki lub inne dobra. Żeby je kupić, trzeba było wyjść wcześniej z pracy. Najlepszym wyjściem było wówczas posiadanie babci lub dziadka na emeryturze . A w kawiarence "Pod papugami" siedział tajemniczy mężczyzna ze zdziwieniem obserwujący te zjawiska.
Antoni Cywiński "Pod Papugami" - siedzi przy stoliku z boku.

Narrator: Oj marzyło się wówczas o wyjazdach za granicę. Najbardziej pożądanym dokumentem był paszport, który był przechowywany w bezpiecznym miejscu poza domem, tak bezpiecznym, że nawet właściciele go nie widzieli. A kiedy stopień zasilania wskazywał, że nie usłyszymy w radio fajnych audycji i piosenek z dalekich krajów tym większa była tęsknota za innym światem, tym większy bunt przeciw władzy.
"O sole mio"

Narrator: Jesienią, kiedy opadały liście, a lasy pełne były grzybów i rozpoczynał się rok szkolny, do szkoły ciągnęły rzesze granatowych ubranek z białym kołnierzykiem, noszonych przez dzieci w imię równości, kołnierzyk był elementem odczepianym, co ułatwiało procesy czyszczenia. Stosowano też kary szkolne w postaci: stania w kącie, wyjście z sali lekcyjnej - kara wyjątkowo nudna, chyba że coś ciekawego działo się na korytarzu, walenie książką lub dziennikiem po głowie - kara standardowa celem upomnienia, bicie po łapach - tu każdy nauczyciel miał ulubiony przedmiot, np. wskaźnik lub linijkę, targanie za uszy, przyniesienie kwiatka w doniczce - była to stosunkowo najłagodniejsza kara. W szkole działał też klub "Wiewiórka", a przynależność do tego klubu otrzymywało się automatycznie po uzyskaniu naklejki od szkolnej dentystki. Ale póki co, na jesiennych szkolnych spacerach zbierało się kasztany i smaczne rydze.
Alicja Jutrzenka - Trzebiatowska - "Kasztany"
Damian Szulc, Martyna Szada- Borzyszkowska "Rudy Rydz

Narrator: Wychowanie w rodzinie w tamtych czasach polegało na przodującej roli Matki Polki, kobiety pracującej i wystającej nieustannie w kolejkach, gdzie obowiązywały tzw. listy społeczne, była to swoista namiastka demokracji, wracającej z ciężkimi siatkami i sznurem rolek papieru toaletowego zawieszonego na szyi. Te kolejkowe zdobycze powodowały, że rodzinie jak na tamte czasy działo się dobrze.
Ania Groth - "Do ciebie mamo"

Narrator: Jedną z form rozrywki były prywatki, a pod koniec lat 60. powstawały dyskoteki zwane "Non - Stopami", gdzie bawiła się młodzież zauroczona muzyką Beatlesów i rockandrollem.
Darek Kwiatkowski - "Gdzie się podziały tamte prywatki"

Narrator: Piękne dziewczyny w sukienkach w groszki z opaskami we włosach grały z chłopcami we flirt towarzyski - były to karty, dzięki którym przekazywać można było informacje, trudne do przekazania. Chociaż już wówczas kobiety stawały się coraz bardziej niezależne i coraz częściej wygłaszały głośno opinie na różne tematy.
Alicja Jutrzenka-Trzebiatowska- "O mnie się nie martw"
Darek Kwiatkowski "Anna".

Narrator: Niełatwo też było poderwać dziewczynę w latach 60. Trzeba było się nieźle postarać, aby spełnić jej wymagania.
Anna Groth - "Przyjdzie na to czas"

Narrator: Zimy w tamtym okresie były mroźne i śnieżne. Obfitość śniegu zapewniała wszystkim doskonałą zabawę. Jeżdżono namiętnie na sankach, łyżwach przykręcanych do butów oraz workach po nawozach wypchanych słomą. Ale najwspanialsze były kuligi ciągnięte przez zaprzęgi konne.
Antoni Cywiński - "Kulig"

Narrator: Brak wolnych sobót od pracy i szkoły powodował, że ówczesne społeczeństwo było zniechęcone i przemęczone. Często bywało też, że w jedyną wolną niedzielę organizowano tzw. czyny społeczne. Była to rzekoma inicjatywa ludu pracującego miast i wsi polegająca na wykonywaniu masowo prac najczęściej budowlano-porządkowo-melioracyjnych.
Duet - "Niedziela będzie dla nas"

Narrator: Każdy, kto miał rodzica rolnika lub robotnika, dostawał dodatkowe punkty przy egzaminach na wyższe uczelnie. Celem systemu miało być wyrównywanie poziomu społecznego, aby na studia dostawało się więcej dzieci klasy przodującej. Dyskryminowano też w tamtym czasie dzieci "Badylarzy". Dla przypomnienia dodam, że badylarz, to facet, który miał szklarnie, gdzie hodował kwiaty i lub pomidory i ogórki. Posiadanie dwóch szklarni pozwalało w ciągu roku góra dwóch na wybudowanie willi, kupno mercedesa i wczasy w Bułgarii. Ale skoro o studiach mowa, należy wspomnieć, że jednym z największych autorytetów tamtych lat byli profesorowie wyższych uczelni. Ludzie mądrzy i rzadko poddający się komunistycznemu reżimowi.
Filipinki - "Do widzenia profesorze"

Narrator: Warto na koniec wspomnieć, że lata 60. to również czasy, gdzie królowały bale z okazji wielkich branżowych świąt, np. Dnia Górnika, Hutnika, budowlańca. Bawiono się pod hasłami : Dobro człowieka nadrzędnym celem działania partii - Niech żyje polska klasa robotnicza, przodująca siła narodu lub Proletariusze wszystkich krajów łączcie się! Jednak nieważne hasła, kiedy naród potrafił się bawić, wbrew tym dziwnym czasom, w jakich przyszło im żyć.
- Antoni C i Wszyscy" "Cała sala śpiewa z nami"



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz