wtorek, 6 kwietnia 2004

Bobowska orkiestra

Bobowska orkiestra dęta powstała w 1981 roku. Dzisiaj - pomimo że mamy czasy zdominowane przez różne odmiany rocka - cieszy się sporym uznaniem obywateli gminy Bobowo, mieszkańców okolicznych gmin, a także i w Gdańsku, gdzie kilka lat z rzędu koncertowała podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Grała, by pomóc innym. Dzisiaj - za pośrednictwem Kociewiaka - jej opiekun Klemens Engler prosi o pomoc dla orkiestry.


Pomóżmy ty, którzy pomagają

Powstała w 1981 roku jako orkiestra parafialna. Jej założycielem był wspaniały muzyk i organizator muzyczny Zenon Sulewski. Od 10 lat znajduje się pod patronatem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bobowie, a prowadzi ją wnuk Sulewskiego Michał Nagórski. Oczywiście jej opiekunem ciągle jest Klemens Engler - szef bobowskiej OSP, niezastąpiony działacz społeczny.

W niedzielę orkiestra dała występ w szkole w Pączewie w... koszulach. Prezentowała się w tych strojach całkiem ciekawie, rzec można big bandowo, ale te stroje nie miały nic wspólnego ze strojami strażackimi. - W orkiestrze gra dwudziestu muzyków - mówi Klemens Engler. - 10 lat temu kupiliśmy mundury i rzecz naturalna są one już poważnie sfatygowane. Poszukujemy sponsora, który ufundowałby chociażby z dziesięć. Jest to sprawa paląca, bo od maja jesteśmy rozrywani. Od tego miesiąca nie ma praktycznie wolnego tygodnia bez koncertów. Gramy w gminie Bobowo (każdy repertuar - i w kościele zagrają, i big band też), w sąsiednich gminach: Lubichowo, Kaliska, Zblewo, a także i dalej, na przykład w Gdańsku. Tam graliśmy w WOŚP, ale w tym roku sobie odpuściliśmy i zagraliśmy w Czarnej Wodzie. To też wiąże się z brakiem finansów. Jeździliśmy do Gdańska rano, graliśmy wieczorem i w nocy. To był istny maraton. Taki wyjazd - transport, wyżywienie - kosztuje.

Dodajmy tutaj, że bobowska orkiestra, znana z dobrej muzyki, wszędzie koncertuje za darmo. Warto choćby za to ją wspomóc. Inna sprawa, że przy wysokim poziomie, jaki obecnie prezentuje, mogłaby pomyśleć o koncertach płatnych. A nuż obroniłaby się na rynku muzycznym? Tym bardziej, że przyciąga nie tylko ucho, ale i oko - w zespole grają wspaniałe dziewczyny, jak ta saksofonistka na zdjęciu. Na marginesie - zaprezentowaliśmy latem kapelę podwórkową Jantos z Pelplina. Po naszym tekście kapela jest często zapraszana na spore imprezy, gdzie gra prawie że zawodowo.

Foto i tekst MK



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz