środa, 14 stycznia 2004

Wywiad z prezesem pierwszego polskiego radia internetowego

Z Michałem Marcinikiem - prezesem pierwszego w Polsce radia internetowego "e-stacja" oraz fundacji "e-integra" rozmawia Michał Czarnecki.Michał Czarnecki: Pierwsze Polskie Radio Internetowe e-stacja istnieje już od pięciu lat. Czym różnicie się obecnie od istniejących na polskim rynku stacji radiowych?

Michał Marcinik: Przede wszystkim tym że gramy inaczej. Szczerze mówiąc, nie jestem w stanie słuchać żadnej ze stacji FM w Polsce - po prostu bolą mnie uszy, gdy 10raz tego samego dnia słysze Kate Ryan albo Ich Troje. Polskie rozgłosnie nudzą, prowadzący są nadęci, napisane teksty do przeczytania przed mikrofonem słabiutkie. Naprawde polskich rozgłośni FM słucha się z mozołem. Wiem, że wyniki badań są takie, a nie inne, ale khm... mam nadzieję, że gdzieś w Polsce są ludzie, którzy oczekują czegoś innego.

MC: Na jakie serwisy i programy e-stacja stawia główny nacisk?

MM: Serwisy informacyjne są u nas tylko wieczorami - powody dla których tak się dzieje są dwa: stwierdziliśmy, że nie ma sensu słuchacza zanudzac i jako, że jesteśmy radiem internetowym zawsze może newsy sprawdzić na dowolnym portalu. Także serwisy informacyjne "24godziny" są o godzinie 19:00, 20:00, 21:00 - prezentujemy w nich informacje odmienne od głównego nurtu, zwracamy uwagę na problemy studentów, młodych ludzi, prezentujemy ciekawosci i informacje ze świata Internetu.

MC: Czy w e-stacji jest szansa na pojawienie się autorskich audycji?

MM: Prowadzonych przez znane nazwiska dziennikarskie? Ależ to już ma miejsce. Są znane nazwiska, ale nie dziennikarskie - dla przykładu dawny wokalista grupy Blenders Glenn Meyer. Audycje muzyczne prowadzą znani w swoim fachu dje, i możecie mi Państwo wierzyć, że jeśli ktoś prezentuje drum"n"bass na naszej antenie to jest w nim specjalistą. Autorskie audycje u nas są o muzyce: o hiphopie, o drum"n"bass, o artrocku, gotyku, muzyce elektronicznej. Są też programy kulturalne i tzw. talkshows.

MC: Wśród waszych prezenterów pracują na co dzień ludzie mający wiele wspólnego z rynkiem medialnym. Czy oni są receptą na wasz sukces?

MM: Dokładnie. Grają u nas ludzie, którzy znają się na muzyce, którą prezentują. Odpowiadają własną twarzą, własnym nazwiskiem za to co robią. Są 100% specjalistami w swoich dziedzinach, osiągneli już ogólne uznanie fanów, teraz sprawdzają się u nas. Na co dzień grają w klubach (np. w Trójmieście GGOG, Sfinks), u nas sprzedają wiedzę do muzyki.

MC: Jaki jest obecnym poziom słuchalności e-stacji?

MM: Niestety daleko nam do słuchalności stacji, które grają techno, prezenterzy nadają od siebie z domu za pomocą komputera i zwykłego mikrofonu, przeklinają i krzyczą co chwilę "jazdaa!" - te stacje zbierają bez problemu po 400słuchacy jednocześnie. My mamy znacznie mniej, ale nie narzekamy. Wolimy 100-200 "własnych" słuchaczy, którzy są ludźmi otwartymi na inna muzykę niż nawet 1000 "jazdowiczów".

MC: Rozpoczynając pięć lat temu działalność e-stacji w internecie, o czym Pan myślał? Jakie były Pana oczekiwania?

MM: Niestety oczekiwania moje i moje zamierzenia gdzieś mi tylko śmigneły z boku. RMF po 5ciu latach działalności był już potęgą. My - jesteśmy ciągle jeszcze w polu. Mamy co prawda własne studio w Gdyni, solidne zaplecze techniczne, ale jeśli chodzi o radio internetowe to ciągle za mało.

MC: Jak na razie e-stacja nadaje i można jej słuchać w internecie. Czy jest to możliwe w przyszłości, iż stacja zacznie nadawać w eterze?

MM: Mamy takie plany, bardzo uważnie obserwujemy komunikaty KRRiT dotyczące procesów koncesyjnych w Trójmieście.

MC: W jakim kierunku planuje Pan rozwój e-stacji w najbliższym czasie?

Michał Marcinik: Chcemy robić radio żywe. Transmitujące imprezy kulturalne i rozrywkowe z całej Polski. Nawiązaliśmy już współpracę z kilkudziesięcioma najlepszymi klubami w Polsce, a także z teatrami i galeriami. Już niedługo chcemy też uruchomić sporą kampanię reklamową, która będzie miała za zadanie szokować gdyż będziemy chcieli pokazać e-stację przez pryzmat innych, strasznie komercyjnych i konsumpcyjnych reklam. Pokazać, że przez te reklamy można reklamować wszystko, od pary kaleson po wykałaczki.

MC: Dziękuje bardzo serdecznie za rozmowę.

MM: Ja również, serdecznie pozdrawiam czytelników Waszego Wortalu.

http://www.medianews.com.pl/wywiad_01.php3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz