niedziela, 5 czerwca 2005

Książka na 100-lecie OSP

Roman Mech - były dyrektor szkoły w Lubichowie i dyrektor szkoły w Zelgoszczy Mieczysław Cichon zebrali materiały i napisali historię Ochotniczej Straży Pożarnej.



Lubichowo. W piątek odwiedziliśmy w UG wójta Ryszarda Alechniewicza. Był wyraźnie czymś podekscytowany. Po chwili wyszło, że wybiera się do drukarni po odbiór książeczki R. Mecha i M. Cichona pt. Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubichowie 1905 - 2005.
Wójt zaprosił nas na godz. 16 do GOK-u, gdzie owa książeczka będzie przywieziona. Byliśmy. Autorzy dali nam dziełko z dedykacją.

Nie ma się co dziwić wzruszeniu wójta - to pierwsza książeczka na temat gminy, napisana po 1990 r. I traktuje nie tylko o samej straży, jako że "trudno sobie wyobrazić powstanie i działalność OSP w Lubichowie bez powiązania jej z ważnymi wydarzeniami historycznymi". W rozdziale 1 mamy "skrócony zarys dziejów wsi Lubichowo od czasów najdawniejszych do końca XIX w.", a w rozdziale 2 "Kalendarz ważniejszych wydarzeń z dziejów Lubichowa od początku XX w. do roku 2005".


W książeczce jest sporo ciekawych informacji. Po liczbach i inwestycjach widać dynamiczne i senne okresy rozwoju miejscowości. Takim dynamicznym czasem jest na przykład rok 1905 - rozpoczyna się budowa szosy z Lubichowa do Starogardu, a następnie do Borzechowa i Zblewa, i budowa kolei żelaznej z Lubichowa do Ocypla - to wszystko w jednym roku! W 1908 r. przez Lubichowo przejeżdża pierwszy pociąg. W 1905 powstaje też Bank Ludowy i zaczyna działać Ochotnicza Straż Pożarna. Inicjatorem jest nauczyciel z Osowa Leśnego Stenzel. Straż zaczyna pracę z prymitywnym sprzętem gaśniczym - m.in. z sikawką umieszczoną na furmance. To chyba najbardziej romantyczny i entuzjastyczny okres z życia miasteczka (tak z uporem nazywamy tę wieś) .

Z książeczki wynika, że OSP w Lubichowie była organizacją mającą w niektórych okresach (zwłaszcza w międzywojniu oraz w latach 70.) pierwszoplanowy wpływ na różne sfery życia w miejscowości, m.in. na gospodarkę i kulturę. Dziełko jest też swojego rodzaju epitafium - pokazuje, jak przemijają ludzie, rodziny, pokolenia tworzące dzieło, które trwa nieprzerwanie sto lat. "Jest to okres - piszą o 100-leciu Mech i Cichon - w którym zmieniały się sytuacje, orientacje polityczne, technika, ludzkie twarze, ale OSP zawsze była ze społeczeństwem Lubichowa".
Teraz czekamy na monografię Lubichowa.
Na zdjęciach Roman Mech i Mieczysław Cichon.

Za tygodnikiem Kociewiak - dodatek do piątkowego wydania Dziennika Baltyckiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz