poniedziałek, 27 września 2004

Borzechowo. Anna Rożek opowiada o bibliotece

Tutejsza stara chata podcieniowa jest doskonale znana turystom. Nie ma bez niej materiałów promocyjnych o Kociewiu. W środku mieści się filia biblioteki gminnej. Klimat tu jest niezwykły, książek mało. Czytelników też niewielu. Czym by tak ich przywabić?
Bibliotekę, istniejącą tu od 1983 r., prowadzi od 1989 r. borzechowianka Anna Rożek. Wchodzimy do środka. Dechy podłogowe, stoły i krzesła na ludowo, książki na półkach, cisza czytelni. Na pomysł urządzenia w tej chacie biblioteki wpadła Elżbieta Trawicka, w latach 80. kierownik Biblioteki Gminnej.

Pani ulubiona książka?
Bibliotekarka nie podaje tytułu. Mówi tylko. - To musi się dać czytać - mówi. - Musi zainteresować, musi mieć sens. Chodzi o poczucie, że jak przeczytałam książkę, to coś mam. Lubię powieści realistyczne. Żadnych horrorów, SF-ów, kryminałów.

Pracuje pani tu 15 lat. Jakie zmiany zauważyła pani przez ten okres w czytelnictwie książek?
- Nie zaobserwowałam zmian. Jest tak, jak było 15 lat temu. Może czytelników trochę mniej. Komputery zrobiły swoje. Mam tych czytelników do 280. Do, bo to w roku stale wzrasta. Potem robię nowy rejestr i zapisuję i od nowa.
W komputerze? Nie widać go tutaj?

- Nie mam. W takiej chatce nie wypada. Ja sama nie interesuję się komputerem.

Hm... Ale w wielu bibliotekach gminnych i filiach komputery to rzecz normalna. Ile tu jest książek?
- 7 000 tysięcy. Osobnych tytułów jest mniej, z połowa. Niewiele, ale tu nieraz przychodzą dla klimatu tego miejsca.

A czytelnicy? Jakich jest najwięcej? Dzieci, osób starszych?
- Czytelnicy mają od 7 do ponad 80 lat. Pani Jadwiga Brzezińska ma 82 lata. Czyta wszystko. Powieści i historyczne i geograficzne. Dużo czytają dzieci, nawet nie wliczając w to lektur. Najmniej wypożyczają ci, którzy pracują. Nie ma rolników. Mamy podział czytelników na kategorie zawodowe: pracownicy fizyczni, umysłowi, rolnicy, uczniowie, studenci.

Taki podział dzisiaj jest archaiczny... Podobno książki są coraz droższe. Ile pani ich rocznie dostaje?
- W 2003 r. dostałam 57 osobnych tytułów. Droga książka kosztuje od 60 złotych. Te wypożyczam tylko tym, którzy z pewnością oddadzą.

A Harry Potter jest?
- Ależ skąd. Najwięcej jest lektur.

57 tytułów. To dużo czy mało?
- Były lata, że dostawałam więcej. W 1991 roku - 382 książki, w 1992 - 144. Potem, w następnych latach, połowę tego - ok. 70. Znakomita większość to książki przekazywane z innych bibliotek, dużo opieczętowanych, ze zbiórek, skądś, gdzie było dużo..

No to ma pani dużo więcej tytułów z okresu PRL-u. Prosty rachunek - średnio 70 książek rocznie razy 14 lat to daje niecały tysiąc. Na 7 000 książek.
- No tak, ale mi się wydaje, że idzie na lepsze.

A jest tutaj punkt informacji turystycznej? To idealne miejsce. Stara jak świat chata, wjazd do Borów Tucholskich.
- Niby stara. Pierwsze wzmianki o niej - co nam dzieciom zawsze powtarzano - pochodzą z 1625 r. Teraz czyta się, że to XIX wiek.
Tekst i foto T.M.
Foto
1. Anna Rożek nie chce tutaj komputera ze względu na klimat tego miejsca.
2. Chata podcieniowa w Borzechowie jest młodsza, niż mówiono to dzieciom.


Tekst z Tygodnika Kociewiak - środowe wydanie Dziennika Baltyckiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz