wtorek, 21 września 2004

Edward Zimmermann - Skarszewski ślad...

Edward Zimmermann - Skarszewski ślad skarbów Bazyliki Mariackiej i Landesmuseum Danzig. Omówienie.

Ślady śladów
Autor E. Zimmermann jest dziennikarzem i kolekcjonerem - jak pisze o sobie w książce. I - odnoszę wrażenie - poszukiwaczem skarbów. Artykuły drukował także w "Tygodniku Kociewskim". Na łamach tegoż tygodnika ukazał się m.in. jego tekst o odnalezieniu w pobliżu Skarszew śladu legendarnego skarbu z Bazyliki Mariackiej w Gdańsku, który Niemcy ukryli na początku 1945 r. Bogactwo skarbu jest porównywalne - cytujemy - z zawartością skarbca bazyliki św. Piotra w Rzymie. Hipoteza, że skarb został ukryty na ziemi skarszewskiej, powstała po znalezieniu dwóch plakietek trumiennych Elżbiety Konstancji Guldenstern, zmarłej w 1648 r. i pochowanej w Bazylice Mariackiej. Obie plakietki znaleziono u mieszkających pod Skarszewami rolników.

Autor na kilkudziesięciu stronach ciągnie ów temat: czy i gdzie ten skarb został ukryty - może w skarszewskich zamkowych lochach gotyckich, może na ziemi Ernsta Guntera Modrowa, do 1945 r. właściciela majątku ziemskiego Bączek, może w podziemiach wspaniałego pałacu Dahlmannów w Skarszewach, zburzonego przez Niemców przed wejściem Rosjan, a może u Wernera Modrowa w Modrowie (dziś Bolesławowie), choć tu idzie raczej o skarb Modrowa, a nie ten z Bazyliki.

Dowody - owe plakietki - są słabe, poszlaki również - rzekłby sąd. Nie przeszkadza to poszukiwaczom skarbów, którzy - jak wynika z książeczki - z zapałem przeczesują hektary skarszewskiej ziemi nowoczesnymi wykrywaczami metali.

Zimmermann w swoim wywodzie nie odkrywa skarbu. Ba, wydaje się, że wątpi, by tu był. Ale książka ma inną wartość. Otóż talent literacki autora sprawia, że po przeczytaniu działka zaczynamy inaczej patrzeć na otaczający teren, budynki, mała ojczyznę. Książka mówi o jakże innym niż dzisiejszy świecie - o świecie CUDZYM.

Wydaje mi się, że motyw poszukiwania skarbu służy autorowi jedynie za pretekst, by nakreślić obraz tego, co działo się na ziemi skarszewskiej przed i po wejściu Rosjan. Przed wejściem - ziemie niemieckie, pałace niemieckie, bogactwa niemieckie, groby niemieckie. Po - masowe samobójstwa (najczęściej przez powieszenie i skok do studni) i gwałty, systematyczna wywózka dzieł sztuki i rzeczy wartościowych do Rosji.

Po przeczytaniu tej książki zaczynam rozumieć, dlaczego np. Werner i Marion Modrow zdecydowali się popełnić samobójstwo, pozbawiając również życia 9-letniego syna Rudigera. Przecież oni przez kilka pokoleń budowali tutaj swoje gniazdo, podobnie zresztą jak rodzina von Plehnów w Kopytkowie, jak rody w Miradowie, Leśnej Jani i w wielu, wielu innych miejscowościach.

To przykre, ale Zimmermann odkrywa przed nami krainę, w której mieszkamy mogąc jedynie odkrywać jakieś skraweczki historii, zaledwie ślady śladów. I to już tylko przy pomocy wykrywaczy metali. I zadawać sobie pytanie: kim my tutaj jesteśmy?

Tadeusz Majewski


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz