środa, 1 kwietnia 2009

SCENKA KABARETOWA I BAŚŃ O KOTEŻACH

Było to dawno, dawno temu. Wcale nie za siedmioma górami i nie za siedmioma rzekami. O wiele bliżej. Właściwie bardzo blisko.
W niewielkiej wiosce, pełnej złocistych pól, wśród szumiących drzew zamieszkiwał lud nadzwyczaj pracowity. Każdego dnia ludzie tu harowali, a gdy słońce chowało się za drzewami, wracali do swych domostw na spoczynek.



Spytacie: Jak tę osadę nazywali?
Starzy powiadają, że tutaj dni tak monotonnie, nudno i bez jakichkolwiek wydarzeń mijały, że żadnej nawet namiastki nazwy nie ukształtowały.

I tak długi czas było, i tak pewnie dalej by się działo, gdyby nagle wioski przekleństwo MYSZY nie opanowało.

- O la Boga, O la Boga - Weronka lamentowała
- Ratujmy nasze pola - z Rocha piersi rozpacz się wyrwała.

I wtedy to ludzie szeptać zaczęli, że jedyna pomoc w starej wiedźmie, która rady udzieli. Wprawdzie ludzie jej się bali, ale do Horpyny Weronkę i Rocha wysłali.

Mówi Horpyna: Czego? Widzę daleki kraj…Egipt i śliczną władczynię. Idźcie tam i weźcie dzban koziego mleka. Ona da wam za nie zwierzaki, co myszy wyżerają. A teraz już sio. Bo mi spieszno na rozstaje dróg wiśniaków straszyć.

I poszli. Roch i Weronka. W węzełku, który nieśli pod pachą, mieli cały dobytek i… dzban. Dzban z kozim mlekiem.
Słońce przytulało już rozpaloną głowę do kamienistego wzgórza, gdy Roch z Weronką ujrzeli oblicze przepięknej, o nieskazitelnej urodzie władczyni.

- Witajcie w Egipcie. Jak was zwą?
- Ano jam Roch.
- A jam jest Weronka.
- Po cóż przybywacie?
- Dał Pan Bóg nam ziamia, dał ludków robotnych. No dycht rychtych po bożamu, ale dał tyż plaga myszów, co zboża wyżerają, przez co nasze gzuby puste brzuchy mają.
- Wiedźma Horpyna gadała, że so u waszej psiankności zwierzaki, co myszy pożerajo. My za nie w ofierze mlyczko ze zdrowiusieńkiej kozuchny damy.
- Moja uroda jest na całym świecie znana, bo mlekiem od lat pielęgnowana.
Jam jest władczyni nad władczynie.
Dam wam moje KOTY !!!! A gdy moje koty będą wam myszy zagryzały, to moje boskie ciało białe krople będą upiększały.

I tak , Roch i Weronka oraz dwa koty do wioski wrócili.
Oj, koty tam niezłą ucztę miały, wyżerały te myszy, oj wyżerały.

Spytacie: Jak tę osadę nazywali?
Starzy powiadają, że gdy koty bohaterami się stały, to wtedy swą wioskę KOTEŻE - nazwali.
Baśń ze starych przekładów Alina Jeleń spisała



Kabaret "Wakacje u babci" KGW Koteże


Narrator:

Posłuchajcie wszyscy goście

Co się dzieje dziś na wiosce.

Wnuczka jedzie na wakacje

By pomagać swojej babce.

Babcia czeka i spogląda

Jak też wnuczka dziś wygląda?


Babcia:

Idzie jedna, idzie druga

Nastroszona jak papuga!


Dziadek:

Ma na ustach malowidło

I wygląda jak straszydło!


Wnuczka:

Sie ma babciu

Witaj dziadku

Ach, jak pięknie na tym ranczu!


Narrator:

Babcia ściskać chcę swą wnuczkę,

Ta podaje swoją rączkę.


Dziadek:

Ach jak dobrze wnuczko miła,

że się wreszcie pojawiłaś.


Babcia:

Bo już czas iść do obory

By wydoić wszystkie krowy.


Narrator:

Rano godzina dziewiąta

Dziadek z babką sam oprząta.


Dziadek:

Babcia sama krowy doi

A ty wnuczko w lustrze stoisz.


Narrator:

Dziadek bierze dyscyplinę

Jak nie trzepnie przez dupinę

Dziadek krzyczy, wnuczka beczy

Dzieją się tam dziwne rzeczy


Dziadek:

Już mnie teraz krew zalewa

Co wymyśli jeszcze dziewa!


Wnuczka:

Opchnę teraz waszą kurę

Aby zrobić manikurę!


Narrator:

Manikurę gdy już miała

Wcale robić nic nie chciała

Mówi babcia do swej wnuczki:


Babcia:

Idź pomacać nasze kury!


Wnuczka:

Mam zrobioną Manikurę

Jak ja wsadzę palec w dziurę?

Jak ja pójdę do kurnika

Dajcie babko mi patyka.


Dziadek:

Oj! Wyleciał kogut z krzykiem

Wyleciał on z tym patykiem.


Narrator:

Dziadek się przygląda kurze

Co ten patyk robi w dziurze?


Dziadek:

Ola Boga co się stało

Czy to dziewczę zwariowało?!


Wnuczka:

Luzik dziadku, spoko babko

Nie rajcuje mnie to stadko

Żadnej kasy z tego nie mam

Spadam, za 5 minut mnie tu nie ma.


Narrator:

Babcia z dziadkiem odetchnęli

Bo z tej wnuczki nic nie mięli.


Babcia i Dziadek:

Myśmy inną młodość mięli.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz