sobota, 27 czerwca 2009

Prognozy dla Skarszew 8 lat temu a teraźniejszość

Artykuł, jaki zamieszczamy niżej, został "wrzucony" do działu historia. Oczywiście ta bardzo bliska w czasie, bo tekst powstał w 2001 r., ale to już odległa przeszłość, o czym zresztą świadczy, jak bardzo teraźniejszość rozminęła się z ambitnymi planami (rozmówcy są pewni ich realizacji) sprzed neicałego dziesięciolecia...






Wygląda na to, że największe perspektywy rozwojowe nie stoją przed Starogardem, Skórczem czy Czarną Wodą, a przed Kopciuszkiem naszego powiatu (wieka stopa bezrobocia, brak perspektyw "przemysłowych") - Skarszewami. Powód?
Wielcy inwestorzy szukają dziś miejsc w miarę cichych, atrakcyjnych krajobrazowo i ekologicznie, a jednocześnie położonych względnie blisko dużych aglomeracji. Takim miejscem są niewątpliwie Skarszewy, nie bez przyczyny nazywane przez Niemców Pięknym Zakątkiem

Skarszewy.
W oczekiwaniu na budlożery

Osiedle rekreacyjno-sanatoryjne
Taką optymistyczną prognozę potwierdzają w Urzędzie Miasta w Skarszewach.
- Faktycznie, około 80 hektarów przeznaczono na cele rekreacyjno- sanatoryjne - mówi
burmistrz Skarszew Stefan Troka. - Plany zakładają, że na tych hektarach powstanie duży ośrodek o takim charakterze; ośrodek, gdzie byłyby różnego rodzaju pracownie rehabilitacyjno - rekreacyjne. Te 80 ha to teren pomiędzy ulicą wiodącą do Bolesławowa, lasem i Pólkiem.
Inwestor jest poważny. Tyle na razie możemy napisać. W każdym razie to człowiek, który wie, jak marzenia przekształcić w coś materialnego. I już nie są to same plany. Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa, do której należy ziemia, już wystąpiła do gminy o zmianę do planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu.
Jest to tak poważne przedsięwzięcie, że najprawdopodobniej w grę wejdzie duża grupa
inwestycyjna - dodaje burmistrz. - Będzie to oczywiście działalność komercyjna, a dla nas miejsca pracy. No i podatki..
I wzrost liczby mieszkańców Skarszew - dodajmy. Jak zjedzie się kilkaset, a może i kilka tysięcy pensjonariuszy, to faktycznie Skarszewach będą liczyć o wiele więcej mieszkańców.

Nowe mieszkania dla osób z zewnątrz
Zaskakuje też bardzo aktywna postawa Spółdzielni Mieszkaniowej "Skarszewianka", która nie ma zamiaru jedynie administrować stanem posiadania, jak to w wielu przypadkach dziś bywa, i śmiało buduje domy (o czym pisaliśmy w poprzednim numerze "TK"). Do tego latem tego roku ma rozpocząć działalność Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Prezes TBS - Marek Wagner (prezes Pomorskiego TBS-u, w skład którego wchodzi skarszewski) ma budować osiedle przy ulicy Kleszczewskiej równolegle z osiedlami w Rumi, Gdyni i Kolbudach. Jednak na razie - jak zauważają w urzędzie - większe szanse w wyścigu z czasem ma spółdzielnia, bo to sprawdzony partner dla banków. Co interesujące, w czasach mieszkaniowej posuchy w Skarszewach są chętni na mieszkania; dodajmy - chętni spoza miasta, przeważnie z samego Trójmiasta.
Tak więc na tym "odcinku frontu" (nie uwzględniając osiedla rekreacyjno-sanatoryjnego) w stosunkowo krótkim czasie może powstać kilkaset mieszkań, a co za tym idzie i tu Skarszewom przybędzie mieszkańców. To jednak wciąż nie wszystko.



40 kortów tenisowych!
Prawdziwą bombę budowlaną uruchamia dyrektor ZSR w Bolesławowie Alfred Portee. O kortach tenisowych, które mają być budowane na terenach przy szkole, w Skarszewach i nie tylko w tym mieście mówi się już sporo. Ile jest w tym prawdy? Otóż sama prawda.
Dyr. A. Portee, który w latach 70. reprezentował Starogard w tenisa ziemnego na sopockich kortach, był dotąd oszczędny w słowach. I słusznie - w różnego rodzaju jałowe plany Polska jest bogata. Dla dyrektora liczą się fakty - a faktem jest już konkretny plan zagospodarowania terenu pod korty i inne obiekty towarzyszące. I całkowita aprobata najwyższych władz Polskiego Związku Tenisa Ziemnego.

- Spotkaliśmy się podczas pokazu zwierząt hodowlanych - mówi dyrektor o znajomych z
Sopockiego Klubu Tenisowego, z którymi potykał się na sopockich kortach - i zwróciliśmy uwagę, że ten teren pasuje idealnie pod budowę kompleksu sportowego - centrum tenisa ziemnego. Podczas tych spotkań, rozmów, przy udziale starostwa i gminy powstała koncepcja. Przyszłych inwestorów ujęły warunki, a mianowicie samo miejsce: zieleń, jeziora, do tego konie, planowana ścieżka rowerowa Starogard - Skarszewy, dla niepełnosprawnych idealnie czysty klimat i wszystko to, co wiąże się z wyżywieniem dla obozów sportowych i nie tylko. Do tego prawidłowa współpraca czynników gospodarczo-politycznych.

Nieco więcej szczegółów. Na 18 hektarach ziemi, przylegających do szkolnego zespołu sportowego, ma powstać minimum 20 kortów do tenisa ziemnego (dyrektorowi A. Portee marzy się 40, co wcale nie musi być utopią, ponieważ dyrektor zamierza powołać w zespole szkół szkołę sportową o profilu tenisa ziemnego). Sopocki Klub Tenisowy, który - ciekawostka - powstał w 1897 roku, na początek, jeszcze w tym roku, chce postawić balon z trzema kortami (mniej więcej powierzchnia boiska piłkarskiego). W następnym roku pozostałe. Pierwsze kroki poczyniono. 27.04 br. gmina podpisała decyzję o zmianie zagospodarowania gruntu rolnego na rekreacyjno-sportowy.
- No i to rusza - krótko zauważa A. Portee.



Korty, mieszkania, osiedle rekreacyjno-sanatoryjne - co z tego?
Co z tych kortów przyjdzie biednej gminie? Jak to się ma do ruchu budowlanego? - można postawić pytania.
- Wbrew obiegowym opiniom tenis ziemny nie jest wcale sportem elitarnym - dzieli się
uwagą A. Portee. - To wszystko przez ten sposób mówienia Bohdana Tomaszewskiego. To "ą" i "ę", to podkreślanie, że mamy do czynienia z czymś z wyższych sfer. .
I dzisiejszego komentatora Ambroziaka - dodajmy. Też "ą" i "ę". Ale to na pewno nie jedyne powody, przez które ta piękna dyscyplina sportu nie może stać się masową. Przede wszystkim brak odpowiedniej liczby kortów. Albo zwykła amatorszczyzna. Dziś nie jest sztuką zrobić kort. Sztuką jest potem go utrzymać (ile w tym prawdy, mamy dowód: zapuszczone korty tenisowe przy PSP nr 1 w Starogardzie - jakiś sabotaż?).

Dlaczego SKT wybrał właśnie Bolesławowo, a nie coś w pobliżu Trójmiasta? Atrakcyjny teren, jeziora, konie, pobliskie pola golfowe w Postołowie - to na pewno, przypuszczamy jednak, że każdy inwestor przede wszystkim szuka największego kapitału, a mianowicie ludzi przychylnych idei. A takim niewątpliwie jest nietuzinkowy człowiek i były tenisista Alfred Portee.
Obecnie SKT Sopot robi dwa konkretne projekty zagospodarowania terenu, z których zostanie wybrany najbardziej optymalny, lepiej powiązany z tym, co obecnie istnieje w Bolesławowie (otoczenie, konie, istniejąca baza hotelowa itp.).

Uważnie studiujemy wstępny projekt zagospodarowani terenu. Podzielony na etapy. I etap - balon i trzy korty, o czym już pisaliśmy. II etap - dotyczy bazy hotelowej, odnowy biologicznej, kortów zadaszonych, budynku głównego, II - III - etap - bungalowy dla gości, III etap - domki letniskowe - rezydencje do wykupu i wieża widokowa na wzgórzu. Pod każdym z tych etapów kryje się mnóstwo pracy - ktoś buduje, ktoś pielęgnuje nawierzchnię i trawniki, ktoś mieszka w bungalowach, ktoś trenuje, ktoś sprzedaje napoje itp.

Senne dziś Skarszewy jutro mogą wyglądać zupełnie inaczej. I to wcale nie z powodu powstania jakiegoś przemysłowego giganta. Bo dzisiaj miasta mogą rozwijać się w zupełnie inny sposób. Na razie dyrektor wszystko odbywa się na poziomie zatwierdzania planów, przekwalifikowywania ziemi - z rolniczej na inną. Chociaż dyr. Alfred Portee czeka już na pierwsze buldożery.
Tadeusz Majewski

Tygodnik Kociewski - 29.05.2001

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz