czwartek, 28 kwietnia 2011

Nie wiadomo, gdzie jest kronika szkoły w Wolentalu

Nauczycielka Wioletta Kostka mieszka w domu naprzeciw budynku byłej szkoły. Strach wchodzić przez bramkę, bo, uwaga - na tabliczce złe psy. Ale pani Wioletta wychodzi na zewnątrz. Po chwili idziemy do świetlicy, zajmującej mniej więcej z pół poszkolnego budynku. Obiekt jest ciekawy i ładny, ale niestety przykryty eternitem.


















Oglądamy wnętrza. Widać, że są po poważnym liftingu. Czyściutkie toalety, przestronne pomieszczenie ze stołem do pingponga, wąskie z siłownią oraz największe, ze stołami jakby na lekcje i szafami pełnymi między innymi szkolnych przyborów. Pani Wioletta przynosi z jednej z nich kartkę i pisak, o co ja prosiłem.

- O, jest, proszę bardzo.

- Ale to Pani ma rysować.

Pani Wioletta jeszcze nie wie, co. Mówi o sobie.

- Wioletta Kostka przez dwa "t". Uczę w szkole w Pączewie, nauczanie wczesnoszkolne. W tym roku będę miała 30 lat pracy. Tu pracowałam 13 lat. Przeszliśmy stąd, kiedy tam, w Pączewie, powstała druga część szkoły. To chyba było w 2003 roku. I oczywiście, po tym naszym przejściu, zamknięto tę szkołę w Wolentalu.

- Ale jeszcze Pani tu pracuje.

- Opiekuję się tu świetlicą socjoterapeutyczną, a świetlicą wiejską opiekuje się pani Elżbieta Głagun. Pracuję raz w tygodniu. Razem korzystamy z siłowni, tenisa stołowego. Do mnie przychodzą dzieci starsze i młodzież, a do tamtej pani przychodzą dzieci młodsze.


Ciekawy budynek szkoły. Fot. Tadeusz Majewski


Inne ujęcie. Budynek poszkolny i wielki dąb. Fot. Tadeusz Majewski

- Pomieszczenia są przestronne i ładne. I dużo tu światła. Aż szkoda tej szkoły.

- Te pomieszczenia są takie, gdyż świetlica jest po remoncie. Była remontowana z funduszy unijnych. W drugiej części poszkolnego budynku jest pięć mieszkań.

- W takich starych szkołach obowiązkowo były kroniki. Czy gdzieś z tej szkoły się zachowała?

- Była, ale nie wiem, gdzie jest. Była prowadzona przed 1939 z przerwą na czasy wojny. Zdaje się, że dalszy ciąg był od 1947 roku. O tę kronikę różni mnie pytali. Czasami potrzebują informacje do szkół średnich.

- I nie ma szans jej znaleźć? A czy wie Pani od kiedy stoi ta szkoła?

- Było obchodzone 100-lecie straży w Wolentalu i potem stulecie tej szkoły. Dokładnie nie wiem...

- Jest Pani jedyną nauczycielką we wsi. Może powinno się zaprowadzić kronikę wsi? Rozmawiałem z wieloma mieszkańcami Wolentala i nie bardzo znają historię wsi.

- No właśnie. Jest tu część wsi, która nazywa się Więźniowe. I mówi się też Na partyzantach, gdzie stoi obelisk ku czci pomordowanych. Ale nie bardzo wiadomo, co konkretnie oznaczają te nazwy.

- Więźniowe, Na partyzantach. Proszę rysować. Tu jest szosa Starogard - Skórcz przecinająca "esem" Wolental...

Pani Wioletta rysuje.

- Bo wie pan. Kronika wsi, historia miejscowości - tym powinni zająć się ci, których to interesuje. Mnie interesują dzieci.

- Wbrew pozorom Wolental ma dużo ciekawych, starych obiektów, tylko są takie "wymieszane". Jest na przykład bardzo stary budynek czworaków, stare domostwa, ta szkoła, remiza OSP.

- Ale tej remizy już nie ma! Została rozebrana.

- Nie ma?! Przecież to był zabytek. Pełno tu zabytków. Widać to, jak spojrzy się na uliczkę od strony tartaku. Uliczka się obniża i intryguje starymi domostwami. Ooo, i jest dąb. Duży, przy szkole. I transformator, też zabytkowy.

- Dąb. Jest piękny. A już były plany, żeby go ściąć. Argumentowano, źe przeszkadza. Jeżeli już przeszkadzają te liście, to przede wszystkim mnie, bo spadają na moje podwórko. Ile on może mieć lat? Pewnie był sadzony, jak powstała szkoła.

- I na tej uliczce, powiedzmy Wioskowej, podobno będzie asfalt. Już lepsza byłaby imitacja bruku.

- Jeżeli tu będzie asfalt, to można sobie wyobrazić, jaki tu zapanuje ruch samochodowy... Ale to nie tak prędko. Ta uliczka będzie utwardzona, gdy ziemia na dobre osiądzie po kanalizacji.

Tadeusz Majewski


Uliczka "wioskowa" (jak ją nazwał wójt Czechowski) przebiegająca przez starą część Wolentala. Fot. Tadeusz Majewski

Na wstępie tablica Na partyzantów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz