czwartek, 9 czerwca 2011

LISTY. Zagubione kroniki szkoły w Wielbrandowie

@ Witam Panie Tadeuszu. Pewnie to co napiszę, nic nowego "w sprawie" nie wniesie, ale myślę, że tych kronik już po prostu nie ma. Sprawa ma się tak: jako mały chłopiec (uczący się w SP7 w Starogardzie - i stąd chyba Pana znam) lwią część wakacji spędzałem właśnie w Wielbrandowie, w domu, w którym mieszka Pani Basia -siostra mojej mamy, czyli moja ciotka...


W tamtych czasach cały budynek był użytkowany przez moją babcię, ciotkę i wuja, nie było świetlicy, tylko opustoszała klasa szkolna, do której jako dzieciak miałem swobodny dostęp. Ale ta klasa to nic - najciekawiej było na strychu... Był tam dodatkowy pokój, w którym leżała cała masa różnych ksiąg, książeczek i innych papierzysk, które wtedy wydawały się nikomu do niczego niepotrzebne. I tak obok niemieckich encyklopedii leżały tomy Lenina, było mnóstwo przeróżnych skoroszytów i zeszytów, i sam nie wiem czego jeszcze. Myślę że w tych "skarbach" mogły też znajdować się owe kroniki i wiele innych dokumentów, które w chwili obecnej mogłyby okazać się bezcenne, jeśli chodzi o "kawałek" historii Wielbrandowa.

Niestety (a może stety), w pewnym momencie władze gminne postanowiły zorganizować wsi Wielbrandowo świetlico-kaplicę. Ale żeby to uczynić, musiały budynek wyremontować (co należy do ich obowiązku, a czego długo nie czynili) i po remoncie nie było już dostępu ani do tej szkolnej klasy, ani do tajemniczego - jak dla mnie na tamte czasy - strychu. Gmina zabrała też ciotce drugi pokój, zostawiając ją w tym jednym, w którym mieszka teraz. Niestety zdaje się, że te wszystkie "skarby" wylądowały na wysypisku śmieci, wywiezione przez ekipy remontowe i tam ich historia zapewne ma swój smutny epilog.

A co do tablicy to też mocno mi się zdaje, że zdjęto ją podczas któregoś z remontów elewacji i to także zrobiła "gmina", bo do niej budynek należy i oni te remonty robili. Myślę, że u mojej mamy jest jeszcze kilka fotografii przedstawiających budynek szkoły kilkadziesiąt lat temu. Ja go pamiętam z czasów, kiedy na dachu leżał szary eternit, a wcześniej prawdziwa dachówka, natomiast schody prowadzące do świetlicy były kamienne. Tablica upamiętniająca Pana Gracza wisiała po ich prawej stronie.

Pozdrawiam,
Piotr Król, Gdynia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz