niedziela, 20 lutego 2005

Mają cechy strażaków

Na wsi ruch strażacki nadal cieszy się wielką popularnością. Powstają drużyny młodzieżowe OSP. Niedawno powstała taka w Osieku. Przed paroma dniami okradli osiecką remizę. Złodzieje zabrali agregat prądotwórczy, pompę, pilarkę, dwa węże i prądownicę. Podobno w powiecie zdarzyło się coś takiego po raz piętnasty.


- Jest nam bardzo smutno. My dbamy o wyposażenie OSP, a złodziejom wystarczyła jedna noc - mówi rozgoryczony Adaś Borowicz, członek Młodzieżowej Drużyny Strażackiej.
Idziemy w sobotę do remizy, gdzie co tydzień o godz. 11 chłopcy odbywają zajęcia.

Jest OK
Drużyna powstała z inicjatywy prezesa OSP Jerzego Kłosa we wrześniu. W jej skład wchodzi 8 chłopców i dziewczyna. Najmłodsi, Kuba Meka i Filip Kowalski, mają po 11 l., najstarszy Kamil Biernat ma 17 l. Są dwaj uczniowie z II kl. gimnazjum - Adam Borowicz i Piotr Partyka, Maciej Felski oraz Marek Katulski i Łukasz Grzebiński z klasy VI i rodzynek - dziewczyna - Magda Marcinkowska (12 l.).
Wszystkimi przychodzą z podobnych powodów. Adaś Borowicz chce się przygotować do obowiązków dorosłego strażaka. Piotr Partyka chce pomagać potrzebującym pomocy. Tylko Kamil Biernat, na pytanie, co skłoniło go do wstąpienia do drużyny, odpowiada: - Jakoś wyszło. Koledzy mnie namówili. Poszedłem, sprawdziłem i OK., chwyciło. Zostałem i jestem bardzo zadowolony.

Pod okiem strażaka Pióra
Zajęcia młodzież najczęściej odbywa pod okiem 20-letniego strażaka Franciszka Pióra. On sam rozpoczynał służbę w Młodzieżowej Drużynie Strażackiej jako 11-latek. Poza nim opiekunami chłopców jest kierowca Marek Szczepiński oraz dowódca Sławomir Kempiński.
- Ćwiczymy linię gaśniczą. Podłączamy węże do samochodu strażackiego i uczymy się gasić - wyjaśnia Adaś. - Odbywamy ćwiczenia z motopompą. Poznaliśmy zasady BHP. Ćwiczymy też udzielanie pierwszej pomocy. Teraz obowiązkiem straży jest nie tylko gaszenie pożarów, ale częściej udzielanie pomocy poszkodowanym podczas wypadków drogowych.

To nie słomiany zapał
Młodzież ubrana jest w stroje strażackie. W remizie ćwiczą w strojach koszarowych. Ich starsi koledzy, kiedy wyjeżdżają na pomoc, zakładają stroje bojowe. - Są żaroodporne i wodoodporne - wyjaśnia nam Piotr Partyka, pokazując mundur i dodaje: - O, poza mundurem jest hełm i gumowce z metalową podeszwą.
Chłopcy przez kilka miesięcy sporo się nauczyli. Pytamy, czy to nie przypadkiem słomiany zapał, bo słyszeliśmy już o dość licznej drużynie młodzieżowej, ale się rozpadła.
- Nas też było więcej. Sporo kolegów odeszło, ale ci, którzy pozostali przez okres próbny, ponoć najtrudniejszy, pozostaną już na zawsze, bo ich to zainteresowało - mówi Marek Katulski.

Będą walczyć w powiecie
Za 2, 3 tygodnie młodzi strażacy będą ślubowali, czego oczekują z niecierpliwością. Każdą sobotę poświęcają na ćwiczenia m.in. dlatego, że w czerwcu chcą wziąć udział w Młodzieżowych Zawodach Strażackich powiatu i chcą zająć czołowe miejsce.
- Chcemy też poprosić naszych zwierzchników, abyśmy mogli pilnować porządku na imprezach typu Gospel - mówi Adaś.
Chłopcy rozmyślają, jak zdobyć pieniądze, aby móc zakupić dla siebie mundury, bo dotychczas pożyczają od starszych kolegów. - W wieku 18 lat, po wyszkoleniu medycznym i gaśniczym, będziemy mogli wyjeżdżać na akcje - informuje z radością Kamil Biernat, któremu został rok.
- Młodzi strażacy są bardzo odpowiedzialni, zdyscyplinowani, punktualni i odważni - chwali instruktor Franciszek Pióra. - Czyli mają cechy strażaków. Dobrze sobie radzą. Najlepiej wychodzi im rozwijanie linii gaśniczej z autopompy.

1. Jedna rodzynka - dziewczynka Magda Marcinkowska jest równie bojowa jak jej koledzy.
2. Cała drużyna wraz z instruktorem Franciszkiem Piórem.

Na podstawie artykułu tygodnika Kociewiak piątkowego dodatku Dziennika Bałtyckiego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz