niedziela, 27 sierpnia 2006

Kasparus - prawie skansen

Kasparus, wieś leżąca w Borach Tucholskich, słynie z pięknej drewnianej architektury (w latach 70. planowano utworzyć tu skansen kociewski) i spokoju, tak cenionego przez starszych ludzi.



Może to i przez to, że tu "zwija się asfalt". - Pół wsi - ocenia sołtys Serocki - to budynki letniskowe. Sołtysowi koncepcja skansenu zdecydowanie się nie podoba, bo tych oryginalnych starych budynków już jest niewiele. Dom sąsiadki ma ze 200 lat, ale ta pani nie jest w stanie go odtworzyć takim, jakim pierwotnie był. Jedyny oryginalny budynek to wybudowany na "pruskim murze" kościół - sakralny unikat nie tylko w skali gminy. Zresztą... od skansenu daleko. My chcemy się rozwijać, a nie wstecz. Dzisiaj zastanawiają się nad utworzeniem muzeów sprzętu rolniczego, by pokazać, jak to było 80 lat temu. Tymczasem u nas nie było typowego rolnictwa, zawsze byli chłopo-robotnicy.

Drużyny nie skompletuje

Dzieci w wieku szkolnym w Kasparusie jest z szesnaścioro. Aleksander i Robert Seroccy mówią, że nawet w wakacje nie da się skompletować jednej drużyny piłkarskiej. Gra po czterech. A inne dyscypliny? W zeszłym roku w ferie wójt znalazł wolne etaty i w remizie uruchomił świetlicę. Można było pograć w ping ponga. OSP chętnie udostępnia salkę, ale musi być osoba odpowiedzialna. Nikt za darmo nie będzie się opiekował, bo każdy patrzy jak związać koniec z końcem. Sprzęt został zakupiony z pieniędzy "antyalkoholowych". W tym roku ze świetlicą będzie gorzej, bo musi być socjoterapeutyczna. Głód sportu jest wielki. W ubiegłym roku szkoła zorganizowała wyjazd na basen. Chętnych z gminy było wielu. Zimą czasami ktoś, kto ma ciągnik - najczęściej pan Graban albo pan Zander z Cisin - organizują kuligi.

Sezon w Kasparusie trwa 5 miesięcy

Rzut oka na uroczą wieś. Zasadniczy sezon turystyczny tutaj to wakacje, ale ci starsi przyjeżdżają już w maju i mieszkają aż do września, bo we wrześniu rosną grzyby. Obroty w sklepie - informuje sprzedawczyni - są wówczas dwukrotnie większe.

Kasparusa nie będzie

Tak mówi sołtys Serocki. Pan Piotr jest po raz pierwszy sołtysem i radnym Rady Gminy. Postanowił kandydować, bo w sołectwie nic się nie działo. Teraz przeżywa rozczarowanie - już widzi, że niewiele można zrobić. Na wsi ciąży przekleństwo stagnacji. Pieniędzy "brakuje z przodu i z tyłu". Wizytówką gminy jest wieś gminna, a na sołectwa pozostaje niewiele środków. Z Osieka nie widać ościennych wiosek. Kasparus jest jedną z większych, ale na dzisiaj ma zero środków. Poza tym ta emigracja. Młodzi wyjeżdżają ze wsi tak samo, jak emigrowali w latach 50. czy 60. Nie widzą tutaj nadziei.

Kiepsko jest też z demografią

- Muti, ile w Kasparusie może być mieszkańców? - pyta sołtys mamę.
- Jakby tak rachowali, to będzie z czterdzieści parę domów - odpowiada muti, pani Elżbieta z kuchni.
- Mama pochodzi ze Śląska - tłumaczy Serocki. - Ja też urodziłem się na Śląsku, to w domowej gwarze jest różnica. Dzisiaj bardzo dużo Ślązaków o pomorskich korzeniach wraca na Pomorze. Wracają dzieci kułaków, których na przymus brali do wojska i do kopalń. Wracają i się osiedlają albo przystosowują domy na letniskowe. Teraz mają już

swój wiek, żyją z renty.

Ilu tu mieszka?

W sumie sołtys ustala, że stałych mieszkańców w Kasparusie będzie może z setka. Dzieci? W ubiegłym roku urodziło się tylko troje, w tym dwoje w Szladze (w sołectwie Kasparus). Proporcje są bardzo kiepskie. Wdów pobierających emeryturę sporo, ze 28, dziadków dużo mniej, bo z 10. W wieku produkcyjnym ze 30 osób. Młodzieży od 18 do 25 lat około nie będzie trzydziestu.

Bar charytatywny

Sołtys prowadził we wsi bar gastronomiczny, ale to była - okazało się - działalność charytatywna. Od ubiegłego roku poza rolnictwem zajął się agroturystyką. Ma teraz dwa pokoje 3-osobowe i jeden 4-osobowy. W sumie dla 10 osób. Szacuje, że przystosowanie jednego pokoju do tej działalności kosztuje ok. 17 tys. złotych. W agroturystyce i usługach turystycznych widzi szansę dla siebie i innych. Zresztą już coś drgnęło. Od niedawna w Kasparusie jest wypożyczenia kajaków. Są też i trzy konie - na razie ciężkie, do bryczki czy sań.
Rolnictwo nie ma sensu

Natomiast rolnictwo we wsi nie ma wielkiego sensu. Przy obecnej strukturze cen, jak za byka dostaje się po 2,70 (teraz chyba z 3 zł), zysk jest zero. Zresztą to rolnictwo jest szczątkowe. Oto liczby - jest chyba z 6 krów (przed wojną było ze 400), pozostały 3 gospodarstwa, które mają krowy.
- Problemem wsi jest to - mówi sołtys - że ostatnie lata zmusiły ludzi do cofnięcia się do czterech ścian (a w Kasparusie nigdy nie było absolutnej jedności). Tymczasem żeby coś zrobić, trzeba działać zespołowo.
Na szczęście znaleźli się chętni do działania. Określono też cele.
- Mamy tu jako sołectwo rekreacyjny teren wiejski, absolutnie niezagospodarowany. Chcemy urządzić boisko i plac zabaw z oświetleniem, ławeczkami. Może weźmiemy udział w Programie Odnowy Wsi.

Pracy jak na lekarstwo

Miejsc pracy w Kasparusie jest jak na lekarstwo. Dwa sklepy, stolarnia pana Dobrowolskiego (zatrudnia 2 osoby), firma - usługi leśne pana Graban. Niektórzy pracują jako pilarze samodzielnie. W sezonie pewne możliwości zarobienia dają letnicy.

Woda - problem do rozwiązania

Jednak najważniejsza dla każdej myślącej o turystyce wsi jest woda. Kasaprus niestety nie ma jeziora, ale to też problem do rozwiązania.
- W miejscowości Szlaga Młyn chcemy zrobić punkt czerpania wody i przy okazji spiętrzyć wodę, żeby powstało kąpielisko.
Tu kilka słów wyjaśnienia. W Szladze był 16-hekatrowy staw młyński. Po zerwaniu śluzy pozostało 4 ha, z 10 cm wody, reszta muł. Woda w strugach jest nadal czysta. Przyjeżdżali ludzie z Gdańska i workami wybierali raki.
- Swoją droga ja na swojej łące wykopię basen - dodaje Serocki. - Zresztą ja mam basen w domu. Ja sobie dam radę, ale to za mało. Zresztą chodzi o to, żeby cała miejscowość odżyła, a ludzie przejęli inicjatywę. Woda to podstawowa sprawa. Można też zorganizować tu jakąś jadłodajnię i pole namiotowe. Są również pomysły, by na pozostałości nasypów kolejowych pobudować ścieżki rowerowe. I szlaki konne. W Ocyplu mają konie, w Mermecie też. Takie szlaki powstaną, jak będzie więcej kwater turystycznych. Jednostka tego nie zorganizuje. Potrzebne stowarzyszenie, które by wspomagało w pozyskiwaniu środków na infrastrukturę wiejską. To, że nazywamy się gminą turystyczną, jeszcze o niczym nie świadczy. I co bardzo ważne - od kilku lat próbujemy wywalczyć od TP S.A. aparat wrzutowy. Mówią, że nie mają możliwości technicznych. To dlaczego jest we wsi Długie (tam ziemia kosztuje 25 zł za 1 m2) i Skórzennie?
To zadania na 2-5 lat. A w dłuższej perspektywie los Kasaprusa wygląda całkiem czarno. (Oczywiście to według sołtysa. Według może być wręcz przeciwnie.)
- Za 10 lat Kasparusa nie będzie. No, może nie być. Po prostu dlatego, że zaczyna szwankować most na Wdzie. Siadają jego przyczółki, bo jeżdżą ciężarówki z drewnem po 40 - 60 ton. A mostek na rzeczce Świętej, jak się wjeżdża do Kasparusa, może nie wytrzymać nawet i 5 lat. Ale to już są poważniejsze zadania, dla powiatu.


Tadeusz Majewski - 2002 r. - Tygodnik Kociewski
Telefon do sołtysa Piotra Serockiego: 582 1782.

Zdjęcia
Soltys Piotr Serocki, kościółek w Kasparusie, stara drewniana remiza, uliczka w kasparusie, typowy dla wsi drewniany domek w modrzewiach.

Wysłany przez kociewiak opublikowano wtorek, 08 marzec, 2005 - 16:19

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz