piątek, 4 sierpnia 2006

Sołtys Bobowa pani Okroj Marta

Marta Okroj jest pierwszą kadencję sołtysem Bobowa. Przed nią był 80-letni Mieczysław Pawłowski. - Troszeczkę tu zrobiliśmy - mówi pani Marta. - W ramach Programu Odnowy Wsi uporządkowaliśmy boisko sportowe.

Liderem programu jest Irenusza Makiła - dyrektor GOK-u. Dostaliśmy 8 tys. zł, ale mieszkańcy wsi włożyli bardzo dużo swojej pracy. Sądziliśmy drzewka, posialiśmy trawę, zamontowaliśmy piłkochwyty. Bramki postawimy, jak zakorzeni się na dobre trawa. Uporządkowaliśmy małe boisko oraz teren przy pomniku poległych rolników w przy wjeździe do Bobowa. Położyliśmy betonowe płyty na ulicy Słonecznej i połączyliśmy ją z Gdańską.

A co chcemy zrobić?

Dokończyć ulicę Słoneczną, uporządkować ulicę gimnazjalną, koniecznie zrobić chodnik od ul. Lesnej, od szkoły do Gdańskiej. I zrobić oświetlenie.

Pani Marta zauważa, że jak tylko trzeba, to mieszkańcy pomagają. Społecznie.

Ale żeby coś robić, to trzeba mieć fundusze, a tych jest mało. Wójt i tak ma na głowie dość z tą szkołą - współczuje pani Marta. Nie ma też w gminie sponsorów. Jedyny większy zakład, Mięsopol, miał tu Pryba. Zatrudniał z 40 osób. Prosperował bardzo dobrze, ale się skończyło. Po firmie zostały najmłodsze chyba w naszym powiecie ruiny. Całe w kafelkach. W dobrych czasach sporo osób zatrudniał Wiesław Kurcwald, producent obuwia.

-Dlaczego Bobowo nie przyciąga inwestorów? - dywaguje pani sołtys. - Piękna wieś, przy trasie, do Starogardu 10 km. Komunikacja bardzo dobra (szkoda tylko, że przejeżdżają tędy TIR-y; w kościele zaczęły od tego pękać mury).

Nie wiem. Podobnie cała gmina. Grabowiec to piękne tereny rekreacyjne, ale jakoś mało kto to widzi. W 10-letnim planie jest ścieżka rekreacyjna: Grabowiec - Smoląg - Rusek - Bobowo. Zielony szlak. Albo dlaczego nie ma baru, restauracji? - to drugie pytanie retoryczne pani Marty.

Jest także problem z miejscem dla młodzieży. Ale to się rozwiąże w momencie oddania do użytku nowej szkoły. "Mała" szkoła przejdzie do "dużej", duża (gimnazjaliści) do nowej. W ten sposób były domu kultury się zwolni i z powrotem będzie domem kultury.

Firm produkcyjnych jak na lekarstwo, ale za to kwitnie handel. Jest stacja benzynowa (teren po Kółku Rolniczym kupił pan Jacek Knitter), centrum hurtowego zakupu mieszkanek pasz, materiałów budowalnych i mnóstwo sklepów. - Pawłowski jeden - liczy pani sołtys - pan Szulc, pani Nowak, ABC, Kwiaciarnia Bogusi Hebda, Arek Suszek - sklep w piekarni, przemysłowy Anny Pączek, maja jeszcze sklep GS-y, Ćwikliński ma przemysłowy, Engler przy ulicy Rzecznej - w sumie 9 sklepów, niesamowite.

- Bobowo się nie rozwija, bo mści się historia. Swojego czasu przylepili nas do Starogardu. Niezależność gminną w 1992 r. wywalczyli Józef Kamrowski, Edward Kaliszewski i Jan Spich. Ale przez to przylepienie teraz dalej nic się nie dzieje. Poza tym w szkoła zawsze była miejsce dla dojeżdżających nauczycieli. - W miejscowości, gdzie tylko dojeżdżają, nic nie będzie się działo. Inna sprawa, że sporo stąd magistrów ma pokończone, ale nic z tego nie wynika.

Najstarsza mieszkanka, pani Łabuńska, ma 90 lat. Są też dwie 90-letnie bliźniaczki mające po 90 lat Teofila i Stefania Błeńskie. Godne podziwu - nie chcą żadnej pomocy, same sobie radzą, hodują kaczki i gołębie.

Największe gospodarstwo (ok. 700 ha) ma Bronisław Kułach. Inne duże liczą sobie od 30 do - 50 ha.

Marta Okroj - rolnik na swoich 10 ha, a na wszystkich razem 50 ha. Hoduje z mężem Jerzym trzodę chlewną (100-120 tuczników rocznie) i bydło. Wychowała troje dzieci. Gabrysia jest kierownikiem szkoły w Grabowie, Anna - fryzjerką w Skórczu, Małgorzata uczy się w I kl. LO w Skórczu (biega na 800 m). Jako rolnik pani Marta porusza temat na czasie, a mianowicie sprawę dotacji: Żaden problem obmierzyć i złożyć wniosek. Mąż koziołkiem mierzył. Ludzie nie dowierzają, żeby ktoś coś za darmo dostał. Ile my dostaniemy? Ja nie lubię liczyć do przodu. Ludzie jeszcze nie mają złożonych wniosków o nadanie numerów gospodarstwa. Być może to są starsi, którzy naprawdę nie wierzą. Skłoni pan kogoś do czegoś, jak ktoś w to nie wierzy?

Oczyszczalni brakuje, kanalizacji nie ma, doprowadzenia jeszcze do końca do pewnych miejscowości wody, szkoły. Gimnazjum. Nie ma miejsca, gdzie by można by się spotykać. Jest jedynie świetlica wiejska. Nie ma baru, jedyne było zatrzymanie dla młodzieży.

Jest gospodarstwo Agroturystyczne na Rusku u pani Fredy Sylwi. Maja zamiar jeszcze otworzyć pan Witek Feliks i pani Wiśniewska Ewa.




Wysłany przez kociewiak opublikowano czwartek, 17 czerwiec, 2004 - 12:25

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz